Maks i Lena znajdują w lesie za domem tajemniczą bramę. Razem z Puszkiem trafiają do niezwykłego świata, w którym wszystko lśni i coś ukrywa się między drzewami.
Maks i Lena lubili znikać po południu w lesie za domem. Chodzili ścieżką między mchami i paprociami, a za nimi człapał Puszek, biały kotek o ciekawskim nosie i miękkim ogonie.
Tamtego dnia Maks zatrzymał się nagle. Pod starym dębem stało coś, czego wcześniej nie było. Duża, błyszcząca rama, wysoka jak drzwi, migała w cieniu liści.
Dziewczynka podeszła bardzo blisko i dotknęła ramy czubkiem palca. Przez chwilę miała wrażenie, jakby musnęła taflę wody. Rama lekko zadrżała.
Puszek nastroszył uszy, po czym jednym zwinnym skokiem wskoczył do środka. Zabrzmiało ciche „miau!” i kotek zniknął.
Lena przełknęła ślinę, ale skinęła głową.
Zrobili jeden krok. Potem drugi. Błyszczące światło otuliło ich jak ciepły wiatr, a kiedy je minęli, las już nie wyglądał tak samo.
Drzewa miały niebieskie liście. Pod stopami uginała się puszysta trawa, miękka jak obłok. Nad nimi wisiało niebo w kolorach tęczy, a pośród gałęzi kołysał się ogromny złoty zegar, cicho tykając.
Puszek siedział kilka kroków dalej i wpatrywał się w zegar z szeroko otwartymi oczami.
Nagle w krzakach zaszeleściło coś cicho.
Między gałęziami mignęło jasne światło.
Maks i Lena zamarli, bo z tęczowego cienia ktoś albo coś właśnie się do nich zbliżało.