Cyrkowa Noc pod Wielkim Namiotem

Lilka, Tymek i Zosia trafiają nocą do wesołego cyrku, gdzie błyszczą światła, papuga pilnuje wielkiej skrzyni, a pewna pani szuka kogoś z widowni.

Za wielkim, kolorowym namiotem na skraju miasta pachniało watą cukrową i popcornem. Nad wejściem mrugały lampki, jakby ktoś rozsypał na niebie garść małych gwiazd.

Lilka aż podskoczyła, gdy mama podała jej bilet. To była wyjątkowa noc. Po raz pierwszy miała wejść do cyrku razem z Tymkiem i Zosią.

Przed namiotem witały ich balony w kształcie słoni i tygrysów. W środku wszystko świeciło, mieniło się i szumiało cicho jak zaczarowane. W powietrzu unosił się zapach migdałów i lemoniady. Na scenie siedział klaun w groszki, który machał do dzieci tak energicznie, że aż dzwoneczki przy jego czapce brzęczały.

— Patrzcie — szepnęła Lilka, chwytając przyjaciół za ręce. — Tę skrzynię.

Na środku areny stała wielka skrzynia. Była większa niż stół u babci, pokryta czerwonymi i złotymi gwiazdkami. Na jej wieczku siedziała papuga z tęczowym ogonem i przekrzywiała głowę, jakby czegoś nasłuchiwała.

Wtedy na arenę weszła pani w długiej, błyszczącej sukni. Miała jasny warkocz i małego kotka w czapeczce na ramieniu. Ukłoniła się głęboko.

— Drodzy widzowie! — powiedziała dźwięcznym głosem. — Za chwilę pokażę wam coś, czego jeszcze nikt tu nie widział. Ale najpierw potrzebuję pomocy kogoś z widowni...

W namiocie zrobiło się cichutko. Lilka poczuła, jak mocniej bije jej serce. Tymek wstrzymał oddech, a Zosia ścisnęła brzeg swojego biletu.

Nagle reflektor przesunął się po twarzach dzieci i zatrzymał prosto na ich rzędzie.