Czarodziejski Kamyk Zuzi

Zuzia znajduje mówiący kamyk, który zna sekrety lasu. Gdy razem ruszają ku tajemniczemu światłu, na ścieżce pojawia się fioletowa mgiełka.

Pewnego słonecznego ranka Zuzia bawiła się w ogrodzie, między grządkami i pachnącymi krzakami. Już miała pobiec po kolejną gałązkę do swojej zabawy, kiedy pod wielkim krzakiem coś błysnęło.

Zuzia przykucnęła. W trawie leżał mały, okrągły kamyk. Nie był zwyczajny. Migotał zielenią, złotem i błękitem, jakby ktoś zamknął w nim kawałek tęczy.

Gdy dziewczynka delikatnie wzięła go do ręki, kamyk zadrżał i odezwał się cichutkim głosikiem:
– Och, nareszcie! Dziękuję, że mnie znalazłaś. Nazywam się Kamyk Czarusiak.

Zuzia aż otworzyła usta ze zdziwienia.
– Ty mówisz?

– I to nie wszystko – szepnął Kamyk. – Znam sekrety lasu. Jest tam coś, co świeci nocą. Tajemnicze światło. Ale musimy je znaleźć, zanim zniknie.

Zuzia spojrzała w stronę ścieżki prowadzącej między drzewami. Za ogrodem las wydawał się ciemniejszy niż zwykle, choć było dopiero rano. Liście szeleściły cicho, jakby coś je podsłuchiwało.

– Pójdziesz ze mną? – zapytał Kamyk.

Zuzia już chciała odpowiedzieć, kiedy zza krzaków dobiegnął cichy szelest. Na ścieżce, tuż przed nimi, zaczęła snuć się dziwna fioletowa mgiełka. Kamyk zamrugał tęczowym światłem, a powietrze nagle zrobiło się chłodne.