Ala odkrywa, że miękki kocyk od babci nie zachowuje się jak zwykły kocyk. Gdy zaczyna się poruszać, w pokoju pojawia się coś, czego dziewczynka wcale się nie spodziewała.
Ala siedziała na dywanie i patrzyła na szare chmury za oknem. Pokój był cichy, aż za cichy. Westchnęła i przyciągnęła do siebie kolorowy kocyk od babci. Był miękki jak puch i pachniał wanilią.
Rozłożyła go na podłodze. „Może to będzie mój tajny dywan” — szepnęła i usiadła na samym środku. Przez chwilę nic się nie działo. Potem Ala usłyszała ciche szur, szur.
Odwróciła głowę. Kocyk drgnął. Najpierw tylko troszkę. Potem przesunął się sam o kawałek, jakby coś pod nim oddychało. Na jego brzegu zamigotało złote światełko, a po chwili niebieskie, czerwone i zielone.
Ala zamarła. Z pod kocyka wysunęła się malutka, biała łapka. Była tak mała, że mogłaby zmieścić się w łyżeczce. Kocyk poruszył się znowu, a spod niego dobiegło ciche piśnięcie.
Ala powoli wyciągnęła rękę. Coś tam było. I właśnie teraz, tuż przed jej palcami, kocyk uniósł się jeszcze trochę wyżej...