W opuszczonym schronisku na szczycie Góry Widm Alicja i jej przyjaciele znajdują notes z coraz bardziej niepokojącymi zapiskami. Ostatnia wiadomość każe im nie ufać nikomu po zmroku.
Góra Widm od zawsze miała w Liścinowie złą sławę. Starsi mówili o znikających światłach, głosach niesionych przez wiatr i o ludziach, którzy wracali stamtąd bledsi, niż byli przed wejściem. Alicja, Dawid, Lena i Kacper słyszeli te historie od dziecka, ale po maturze legendy brzmiały raczej jak przestarzałe straszaki niż ostrzeżenia. Właśnie dlatego wybrali opuszczone schronisko na szczycie na miejsce nocnego wypadu. Miało być tylko trochę adrenaliny, ognisko i chwila oddechu od wszystkiego, co czekało ich po wakacjach.
Wejście do budynku od dawna było zabite deskami, lecz jedna z nich wisiała krzywo, jakby ktoś przed chwilą ją odłamał. W środku uderzył ich chłód i ciężki zapach wilgoci. Latarki przesuwały się po popękanych ścianach, po metalowych łóżkach z resztkami sprężyn i po warstwie kurzu tak grubej, że każdy krok zostawiał w niej wyraźny ślad. Tylko jeden ciąg odcisków psuł ten martwy spokój. Prowadził prosto do dawnej recepcji.
Ktoś tu był niedawno, pomyślała Alicja.
Lena zatrzymała się nagle. „Widzicie to?”
Dawid zmrużył oczy. „Może jakiś turysta. Albo miejscowi.”
Ale nawet on nie brzmiał przekonująco.
Alicja kopnęła coś twardego spod biurka. Schyliła się i podniosła notes z wyblakłą okładką. Kartki były spuchnięte od wilgoci, lecz pismo na pierwszej stronie dało się odczytać bez trudu: To jest pierwsza wiadomość. Jeśli to czytasz, masz jeszcze czas.
Przesunęła palcem niżej. Druga notatka była krótsza, trzecia jakby napisane w pośpiechu. Z każdą stroną słowa stawały się coraz bardziej nerwowe, jakby autor coraz mniej panował nad tym, co chce powiedzieć.
Czwarta wiadomość była świeża. Atrament jeszcze lekko błyszczał w świetle latarki: Nie ufaj nikomu, kto pojawi się po zmroku. Skończ, zanim będzie za późno.
W tej samej chwili za oknami zapadła ciemność tak gęsta, jakby ktoś zasunął nad schroniskiem czarną zasłonę. Z korytarza dobiegło ciche skrzypnięcie, potem drugie. Lena mocniej ścisnęła dłoń Alicji. Kacper odruchowo cofnął się o krok.
Latarka Dawida zadrżała w jego ręce i wtedy światło padło na sylwetkę stojącą w drzwiach.