Drzwi pod Starym Dębem

Ola i Dropsik znajdują w lesie maleńkie złote drzwi ukryte między korzeniami starego dębu. Gdy dziewczynka przekręca niebieski kluczyk, za progiem rozbłyska coś niezwykłego.

Ola lubiła chodzić do lasu z Dropsikiem bardziej niż gdziekolwiek indziej. Tego popołudnia ścieżka była miękka od mchu, a między liśćmi drżały plamki słońca. Dropsik biegł przodem, co chwilę wciskając nos w paprocie, aż nagle stanął jak wryty.

Pod starym, rozłożystym dębem, między grubymi korzeniami, coś zamigotało. Ola przykucnęła i aż wstrzymała oddech. To były małe, złote drzwi. Tak maleńkie, że wyglądały, jakby ktoś zgubił je w lesie przez pomyłkę. Na klamce wisiał niebieski kluczyk, chłodny i ciężki jak kropelka deszczu.

— Dropsik… widzisz to? — szepnęła Ola.

Piesek odpowiedział krótkim szczeknięciem i szturchnął drzwi nosem. Ola wsunęła kluczyk do zamka. Przekręciła go powoli. Z wnętrza drzwi nagle buchnęło kolorowe światło, a w powietrzu zadźwięczało ciche „ding-ding”, jakby ktoś śmiał się tuż za progiem. Dropsik cofnął uszy, po czym odważnie położył łapę na progu. Ola odchyliła drzwi szerzej i zobaczyła coś, co aż odebrało jej głos...