Kolory uczuć w Ogrodzie Zmysłów

W Ogrodzie Zmysłów Tosia, Plamka i Maciek odkrywają, że kwiaty zmieniają barwy razem z emocjami, a pod starym dębem pojawia się coś zupełnie niezwykłego.

W samym środku małego miasteczka był ogród, do którego dzieci wracały jak do ulubionej zabawy. Nazywał się Ogród Zmysłów. Pachniał miętą i mokrą ziemią, szumiał liśćmi, a gdy wiał wiatr, fontanny cicho pluskały jakby szeptały między sobą.

Tosia przybiegła tam jak zwykle z Plamką u boku. Jej rudy warkocz podskakiwał przy każdym kroku. Już przy furtce zauważyła coś dziwnego. Kwiaty nie wyglądały tak jak zawsze. Mak błyszczał czerwienią, fiołki miały na płatkach niebieskie smugi, a trawa lśniła jak świeżo umyta.

– Patrzcie! – zawołał Maciek, wpadając na ścieżkę. – One się zmieniają!

Pochylił się nad tulipanami i musnął palcem jeden płatek. Najpierw zrobił się fioletowy, potem nagle zjaśniał na błękit. Tosia dotknęła stokrotki i aż otworzyła szeroko oczy, bo białe płatki rozbłysły ciepłym żółtym światłem. Plamka zaszczekał krótko, położył łapę na trawie i odskoczył zdziwiony, bo źdźbła zaszeleściły jak ciche dzwoneczki.

– Chyba… one czują to samo co my – szepnęła Tosia.

I wtedy Maciek zmarszczył nos. Obok niego pokrzywy nagle zrobiły się szare jak chmury przed burzą. Tosia poczuła, jak jej serce bije szybciej. Plamka zaszczekał jeszcze raz i pobiegł pod wielki dąb, gdzie coś zaczęło migotać między korzeniami. To nie była żadna pszczoła ani spadający liść. To była mała, okrągła kula, która pulsowała wszystkimi kolorami naraz.

Tosia i Maciek zamarli. Kula zajaśniała mocniej, jakby właśnie na nich czekała...