W piwnicy dziadka znalazłem czerwony przycisk. Jedno kliknięcie wystarczyło, żeby zniknęła podłoga, a ja wpadłem w miejsce, którego nie powinno być.
Nie powinienem był go dotykać.
Przycisk tkwił w ścianie piwnicy dziadka, tuż nad starym stołem, jakby ktoś wcisnął go tam przed laty i już nigdy nie wrócił, żeby cokolwiek wyjaśnić. Był czerwony, gładki i zbyt wyraźny, żeby udawać, że go nie ma. Nie miał żadnej naklejki. Żadnego ostrzeżenia. Tylko ten cichy, niepokojący błysk, jakby czekał właśnie na mnie.
Rozejrzałem się. Na górze skrzypnęła podłoga, ale w piwnicy nikt się nie pojawił. Dziadek zajęty był w ogrodzie, a ja zostałem sam między słoikami z narzędziami i kurzem, który pachniał chłodem i rdzą.
Wystarczyło jedno muśnięcie palcem.
Klik.
Najpierw zadrżała ściana. Potem żarówka nad moją głową zamigała tak gwałtownie, że aż przymknąłem oczy. Coś głęboko pod podłogą jęknęło, jakby cały dom nagle się obudził i był z tego bardzo niezadowolony.
Otworzyłem usta, żeby zawołać pomoc, ale w tej samej chwili deski pod moimi nogami rozsunęły się z hukiem.
Nie spadłem.
Unosiłem się.
Wpadałem w dół przez wąski tunel z wirującym światłem, w którym migały cienie przypominające mapy, gwiazdy i coś jeszcze, czego nie umiałem nazwać. Powietrze świstało mi w uszach, serce waliło jak oszalałe, a piwnica dziadka znikała gdzieś nad moją głową coraz szybciej i szybciej.
A potem wszystko urwało się nagle.
Leżałem na czymś twardym i zimnym. Nad sobą zobaczyłem sufit wysoki jak wieża i ściany połyskujące metalicznie, niebiesko, zielono, obco. W powietrzu unosiło się ciche buczenie, jakby całe to miejsce oddychało.
Podniosłem głowę.
Stała przede mną grupa istot, które na pewno nie były ludźmi.
Miały zbyt wielkie oczy, zbyt długie palce i twarze, z których nie potrafiłem nic wyczytać. Patrzyły na mnie w absolutnej ciszy, jakby właśnie wydarzyło się coś, czego nie miało prawa być.
Jedna z nich zrobiła krok naprzód.
Spojrzała prosto na mnie i powiedziała:
— Więc to ty. Wreszcie nacisnąłeś przycisk. Tylko powiedz mi jedno... wiesz, dokąd cię to zabrało?