W Górach Ukrytych Smug Lena i Igor trafiają na mapę, która nie powinna istnieć. Za mgłą, kamieniem i ciszą czai się coś, co zna ich imiona.
Przełęcz Ciszy nie pojawiała się na zwykłych mapach. W dolinie mówiono o niej szeptem, jak o miejscu, do którego lepiej nie wracać myślami po zmroku. Między stromymi ścianami skał mgła trzymała się dłużej niż gdziekolwiek indziej, a wiatr brzmiał tak, jakby ktoś mówił tuż nad uchem.
Lena i Igor weszli tam późnym rankiem, udając, że to tylko kolejna wyprawa. W plecaku mieli latarkę, kanapki i starą mapę wyjętą z kufra dziadka Leny. Papier był pożółkły, cienki jak pergamin i dziwnie nie pasował do żadnego współczesnego atlasu. Najgorsze było to, że Lena znalazła go dokładnie w dniu swoich czternastych urodzin, jakby ktoś czekał z tym odkryciem właśnie na nią.
Kiedy przeszli przez wąski mostek nad strumykiem, chłód uderzył ich nagle, ostry i obcy, niepodobny do zwykłego górskiego powietrza. Lena spojrzała na mapę i aż wstrzymała oddech. Wydawało jej się, że papier drży w jej dłoniach, jakby oddychał razem z nią. Igor próbował rozładować napięcie krzywym uśmiechem.
Lena nie odpowiedziała. Jej wzrok przyciągał srebrny znak zaznaczony na środku planu: smok z rozpostartymi skrzydłami. Im bardziej zbliżali się do miejsca wskazanego na mapie, tym cisza robiła się cięższa. Nawet ich kroki brzmiały tu zbyt głośno.
W końcu dotarli na niewielką polanę ukrytą między korzeniami powykręcanych drzew. Pośrodku leżał kamień, gładki i ciemny, a na nim wyryto ten sam symbol, który świecił na mapie bladym srebrem. Igor pochylił się pierwszy, ale Lena chwyciła go za rękaw.
Coś poruszyło się za nimi.
Oboje odwrócili głowy jednocześnie. Między krzakami przesunął się cień, a wraz z nim nadleciał zapach starych ksiąg i mokrego kamienia, tak silny, jakby ktoś właśnie otworzył drzwi do zapomnianej biblioteki ukrytej głęboko pod ziemią. Kamień pod ich stopami zadrżał. Ziemia rozsunęła się powoli, bez huku, jakby od dawna czekała na ten moment, i odsłoniła spiralne schody prowadzące w czarną otchłań.
Niebieskie światło zapaliło się nagle na mapie w dłoniach Leny. Igor odetchnął urywanie, a potem zamilkł, kiedy z ciemności dobiegł ich cichy szept. Był tak blisko, że Lena poczuła go niemal na skórze. I wtedy usłyszała swoje imię.