W opuszczonej bibliotece Kasia odkrywa, że książki i przedmioty mają głosy. Tyle że nie wszystkie chcą zostać znalezione.
Dach opuszczonej biblioteki był podziurawiony jak stara kartka, a przez pęknięte szyby sączył się deszcz i chłód. W środku stały regały tak przechylone, jakby same miały dość milczenia. Kasia zatrzymała się w progu, z plecakiem zsuniętym z jednego ramienia, i przez chwilę tylko patrzyła w ten ciemny korytarz między półkami. Powinna zawrócić. Zamiast tego wyciągnęła latarkę i weszła głębiej.
Pod jej butami zaskrzypiały deski. W odpowiedzi coś zaszeleściło wysoko nad głową, jakby biblioteka odetchnęła. Kasia zesztywniała. Najpierw uznała, że to wiatr, potem, że to krople deszczu uderzające o blachę. Ale szept wrócił. Cichy, wyraźny, zbyt bliski.
– Odstaw mnie. Natychmiast.
Odwróciła się tak gwałtownie, że prawie upuściła latarkę. Głos dobiegał z dolnej półki. Szeroki, oprawiony w popękaną skórę tom stał tam samotnie, a na okładce miał namalowane oczy. Nie wyglądały jak ilustracja. Patrzyły prosto na nią.
– Ty też to słyszysz? – odezwała się inna książka, cienka, z połamanym grzbietem i wyblakłymi literami. – Nie otwieraj go.
Kasia przełknęła ślinę. Serce zaczęło jej walić, ale ciekawość była silniejsza niż strach. Pochyliła się i dotknęła okładki. Księga drgnęła pod jej palcami.
W tej samej chwili coś przemówiło z głębi sali: stary globus zaszemrał obcymi nazwami, mapa zaszeleściła jak skrzydła, a maszyna do pisania zaczęła wystukiwać jedno słowo po drugim: ZOSTAW TO. ZOSTAW TO.
Strona sama się otworzyła. Na pożółkłym papierze widniał tytuł: PRZEBUDZENIE.
Latarka zamigotała. Gdzieś za plecami rozległo się ciężkie skrzypnięcie drzwi. Kasia odwróciła głowę o ułamek sekundy za późno. W mroku, między regałami, poruszył się cień, który nie powinien należeć do żadnego człowieka.