Franek i tajemnica kolorowego kamienia

Franek znajduje w parku kamień, który mieni się wszystkimi kolorami tęczy. Gdy bierze go do ręki, zaczyna dziać się coś dziwnego, a z krzewu obok dochodzi tajemniczy szelest.

Franek lubił poranne spacery po parku koło domu. Tego dnia zbierał kasztany pod starym dębem, gdy coś błysnęło mu przy korzeniach. Schylił się i aż otworzył buzię ze zdziwienia.

Na trawie leżał mały kamień, gładki jak szkiełko i lśniący wszystkimi kolorami tęczy. Franek ostrożnie wziął go do ręki. W tej samej chwili jego serce zaczęło bić szybciej, a w brzuchu zaszczypało go dziwne łaskotanie.

Rozejrzał się dookoła. Park był cichy. Tylko wiatr poruszał trawę i szeptał w liściach. Franek przycisnął kamień mocniej do dłoni. Był ciepły. Bardzo ciepły.

I wtedy usłyszał cichy głos, jakby dochodził prosto z kamienia: „Znajdź mnie...”. Franek zamarł. Chciał uciec, ale ciekawość trzymała go w miejscu. Właśnie wtedy za jego plecami zaszeleścił wielki zielony krzew...