Gucio i zaczarowany balonik

Gucio znajduje w parku niezwykły balonik, który reaguje na jego emocje. Gdy chłopiec bierze go do ręki, zaczyna się coś dziwnego i bardzo tajemniczego.

W słoneczny poranek Gucio szedł z mamą przez park i mocno trzymał ją za rękę. Nagle zatrzymał się jak wryty. Pod ławką mignęło mu coś kolorowego. Coś, co poruszało się cichutko, jakby czekało właśnie na niego.

Gucio przykucnął i ostrożnie wyciągnął znalezisko. To był balonik. Miękki, lekki i bardzo ładny, z namalowaną szeroką, uśmiechniętą buzią. Chłopiec dotknął go palcem, potem przytulił do policzka.
— Dzień dobry, baloniku — szepnął.

W tej samej chwili balonik rozbłysnął jasnym, żółtym światłem. Gucio aż cofnął rękę.
— Ojej… — wydusił.
Balonik drgnął i powoli uniósł się wyżej, pociągając chłopca za sobą, jakby chciał go gdzieś zabrać. Gucio poczuł w brzuchu jednocześnie śmiech i dreszcz. A wtedy balonik nagle zajaśniał na niebiesko.