Maks i Lena znajdują w szkolnej piwnicy srebrny guzik, który zamienia emocje w coś prawdziwego. Im silniej czują, tym mniej panują nad tym, co dzieje się wokół nich.
Szkoła Maksa i Leny była zwyczajna aż do bólu: czerwone cegły, skrzypiące schody i przerwy, które zawsze kończyły się za szybko. W poniedziałek po lekcjach Lena nagle przystanęła przy drzwiach do piwnicy.
– Maks, patrz – szepnęła. – Są otwarte.
Maks spojrzał na ciemny korytarz i od razu poczuł ukłucie niepokoju. Wolałby wrócić na górę, do gwaru i światła, ale Lena już wsunęła głowę do środka.
– Tylko na chwilę – dodała szybko. – Obiecuję.
Piwnica była chłodna, wilgotna i pełna zapachu starych książek. Pod ścianą stały zakurzone globusy, a na parapecie leżało małe pudełko, tak blade od kurzu, jakby nikt go nie otwierał od lat. Lena uniosła wieczko.
W środku spoczywał srebrny guzik. Był gładki, ciężki i świecił delikatnym, niebieskim światłem.
– Skąd on się tu wziął? – spytał Maks.
Gdy dotknął guzika, w piwnicy rozległ się cichy szept. Nie powiedział niczego, co dałoby się zrozumieć, a jednak oboje od razu poczuli dreszcz.
Lena aż podskoczyła z podekscytowania. Maks cofnął dłoń, bo nagle ścisnęło go w brzuchu dziwne, zimne przeczucie.
Na ścianie między półkami mignęło światło. Potem drugie. A potem coś jeszcze: ich własne myśli zaczęły przybierać kształt.
Z niepokoju Maksa wyłonił się cień, który poruszył się po podłodze jak żywy.
Z ekscytacji Leny wystrzelił jasny snop blasku i oświetlił całą piwnicę.
– On pokazuje to, co czujemy! – szepnęła Lena, ale jej głos już nie brzmiał tak pewnie.
Cień pod ścianą urósł nagle, drgnął i oderwał się od ziemi.
Maks zamarł. Cokolwiek to było, właśnie zaczęło iść prosto na nich.