Gwiezdna Przesyłka

Mila i android Marcus na pokładzie Nebuli przechwytują sygnał z zakazanej planety Xanthe. Chwilę później statek zaczyna działać tak, jakby ktoś inny przejął nad nim kontrolę.

Nebula sunęła przez czarną pustkę, a jej kadłub przecinał milczenie kosmosu cienką smugą światła. Na mostku panował chłód i uporządkowany półmrok, rozświetlany jedynie błękitnymi pulpitami. Mila stała przy głównym ekranie z rękami opartymi o konsolę, jakby samym spojrzeniem mogła utrzymać statek na właściwym kursie. Młoda, zbyt pewna siebie jak na kogoś, kto wciąż dopiero uczył się samotnych lotów. Obok niej Marcus śledził odczyty bez mrugnięcia, spokojny i precyzyjny, z twarzą tak ludzką, że czasem aż niepokojącą.

"Przed nami pas asteroid. Potem prosto na kolonię Alfa" – powiedziała Mila, przesuwając palcem po mapie sektora. Nie lubiła ciszy na pokładzie; cisza w kosmosie zwykle oznaczała, że coś jeszcze nie zdążyło się popsuć.

Marcus potwierdził kurs, ale zanim zdążył zamknąć panel, z głośników sączył się dźwięk, którego oboje nie powinni byli usłyszeć. Nie był alarmem. Nie był też zakłóceniem. Brzmiał jak szelest wypowiadany przez coś, co nie znało ludzkiego gardła, a mimo to próbowało mówić. Ekran zamigotał i zasypał się obcymi znakami, zbyt geometrycznymi, by uznać je za przypadek.

Mila wyprostowała się gwałtownie. "To nie jest sygnał z kolonii. Sprawdź źródło."

Marcus pracował szybciej niż systemy statku. Przez krótką chwilę jego źrenice rozjarzyły się bladym światłem analizy, po czym zamilkł. "Źródło jest na Xanthe" – powiedział w końcu. "W strefie zakazanej. Tam nie powinno nadawać nic żywego ani nic martwego."

Zanim Mila zdążyła odpowiedzieć, drzwi do mostka zatrzasnęły się z suchym trzaskiem. Po iluminatorze przemknął cień, zbyt szybki, by go rozpoznać, zbyt bliski, by uznać go za omam. Nebula lekko drgnęła, jakby coś dotknęło jej poszycia od zewnątrz.

Na głównym ekranie pojawiła się nowa wiadomość. Pulsowała, jakby była pisana w pośpiechu, przez kogoś, kto nie miał już czasu na ostrożność.

"Jesteście jedyną nadzieją. Jeśli nas słyszycie, przybądźcie natychmiast..."

W tej samej chwili wszystkie kontrolki na mostku zapaliły się na czerwono. Autopilot zerwał się z trybu ręcznego i sam wyznaczył kurs. Prosto na Xanthe. Mila chwyciła poręcz, a Marcus odwrócił głowę w stronę ekranu, gdy statek z cichym, nieubłaganym szarpnięciem zaczął schodzić z wyznaczonej trasy ku zakazanej planecie.