Julka i niewidzialna peleryna

Julka odkrywa srebrzystą pelerynę, która daje jej moc znikania. Razem z Filipem idzie do parku, gdzie wśród krzaków coś cicho szura i najwyraźniej czeka właśnie na nich.

Julka mieszkała w żółtym domku na końcu spokojnej ulicy. Najbardziej lubiła patrzeć przez okno na chmury i wymyślać przygody dla swojego kota, który zwykle tylko ziewał na jej pomysły.

Pewnego popołudnia, kiedy szykowała się do wyjścia do parku, zauważyła na wieszaku coś, czego wcześniej tam nie było. Srebrzystą pelerynę. Lekką jak mgła, chłodną jak cień. Dotknęła jej ostrożnie i aż wstrzymała oddech.

Julka narzuciła pelerynę na ramiona i spojrzała w lustro.

Najpierw zniknęły palce. Potem dłonie. Chwilę później Julka zobaczyła w lustrze tylko swoją twarz i błyszczące guziki przy pelerynie. Roześmiała się cicho i zakręciła się w kółko. Im szybciej się ruszała, tym bardziej się rozmywała.

Nie mogła wytrzymać z radości, więc pobiegła do Filipa, który mieszkał kilka domów dalej. Filip był ciekawski jak szczygieł i zawsze chciał wiedzieć, jak coś działa.

Kiedy zobaczył pelerynę, otworzył szeroko oczy.

W parku pachniało trawą, a między drzewami przeskakiwały wiewiórki. Wróble trzepotały nad alejką, a staw błyszczał jak rozlana moneta. Julka szła bardzo cicho, prawie bezszelestnie, i to było wspaniałe.

Ale przy stawie nagle coś zaszurało w gęstych krzakach.

Najpierw raz. Potem drugi.

Filip zamarł. Julka też.

Z zarośli dobiegł miękki, tajemniczy szelest, jakby coś małego i bardzo sprytnego ukrywało się tuż przed nimi...