Kacper znajduje na strychu fioletowy kapelusz, który umie kichać, gadać i płatać figle. Gdy chłopiec już chce go lepiej poznać, strych zamienia się w miejsce pełne bąbelkowej niespodzianki.
Pewnego deszczowego popołudnia Kacper wspinał się po skrzypiących schodach na strych swojego domu. Lubił tam zaglądać, bo wśród starych pudeł zawsze czaiło się coś dziwnego, śmiesznego albo całkiem zapomnianego.
Tym razem pod stertą kolorowych szalików wypatrzył ogromny fioletowy kapelusz z jednym piórkiem. Był tak wielki, że wyglądał, jakby należał do czarodzieja albo do kogoś, kto bardzo lubi robić zamieszanie.
Kacper ostrożnie wsunął go na głowę.
Kapelusz natychmiast kichnął.
Kacper parsknął śmiechem, a wtedy z ronda kapelusza wysunął się długi, wąsaty ogonek i zaczął łaskotać go w nos.
Hej, bez takich! - zapiszczał chłopiec, trzymając się za twarz.
Cześć, Kacprze! - odezwał się kapelusz wesołym głosem. - Jestem Kapelutek Psotnik. Lubisz przygody?
Kacper zdążył tylko szeroko otworzyć oczy, gdy drzwi od strychu zatrzasnęły się z hukiem. Z kapelusza wystrzeliło mnóstwo kolorowych bąbelków. Jeden z nich unosił się prosto w stronę chłopca, a w środku coś wyraźnie się poruszyło...