Kapsuła czasu na orbicie Io

Ewa, Igor i Ala trafiają na szkolną misję wokół Io, gdzie w ukrytym schowku znajdują kapsułę, która uruchamia sygnał zbyt niebezpieczny, by mógł być przypadkiem.

W stacji na orbicie Io wszystko drżało i brzmiało obco. Wentylatory szumiały bez przerwy, światła migotały przy każdej zmianie zasilania, a sztuczna grawitacja raz przyciągała mocniej, raz puszczała tak nagle, że Ewa wciąż miała wrażenie, jakby ktoś co chwilę podnosił ją o centymetr nad podłogę. Za grubym iluminatorem płonął Jowisz: ogromny, pręgowany i spokojny tylko z daleka.

Dla Ewy, Igora i Ali był to pierwszy dzień na orbitalnej placówce badawczej, choć od miesięcy żyli już tą wyprawą. Szkoła Kosmiczna wybrała ich do Ekspedycji NextGen, programu dla najzdolniejszych uczniów, którzy mieli uczyć się w miejscu, gdzie nawet zwykłe zadanie brzmiało jak przygoda. Próbowali brzmieć profesjonalnie, kiedy odbierali instrukcje od opiekunów, ale wystarczyło jedno spojrzenie na czerwone kratery Io za oknem, żeby znowu poczuli się jak dzieci, które wślizgnęły się do cudzej przyszłości.

Pierwsze dwa dni minęły im na symulacjach, pomiarach i krótkich wyjściach na platformę obserwacyjną. Dopiero podczas rutynowej kontroli magazynu sprzętu coś poszło nie tak. Igor zatrzymał się nagle między skrzyniami z zapasami i odsunął dłonią opakowania energetycznych batonów.

– Widzicie to? – szepnął.

W ścianie, tuż nad panelem serwisowym, pulsowało ledwie dostrzegalne światło. Ala podeszła pierwsza i dotknęła gładkiej powierzchni. Panel odpowiedział cichym trzaskiem. Fragment ściany odsunął się bez ostrzeżenia, odsłaniając wąską wnękę, a w niej metalową kapsułę wielkości dłoni. Jej powierzchnia była gładka jak szkło, lecz nie przypominała niczego z wyposażenia stacji. Na boku jarzył się znak, którego żaden z ich komunikatorów nie potrafił od razu rozpoznać.

Ala nachyliła się nad symbolem. Ekran jej urządzenia mrugnął, przełączył tryb tłumaczenia i po chwili wyświetlił tylko jedno krótkie zdanie.

– To nie jest zwykły kod – powiedziała cicho. – To… ostrzeżenie?

Zanim ktokolwiek zdążył ją zapytać, kapsuła otworzyła się z sykiem. Z wnętrza wypłynęło zimne, niebieskawe światło, tak ostre, że Ewa cofnęła się o krok. Igor nie ruszył się z miejsca. Patrzył, jakby coś w środku wołało właśnie do niego.

Nagle nad kapsułą rozwinął się hologram. Nie była to mapa, jakiej się spodziewali, tylko sieć linii oplatających cały Układ Słoneczny. Punkty światła przesuwały się nerwowo, a wokół Io i Jowisza pojawił się wzór, który wyglądał bardziej jak ślad po czymś ukrytym niż jak zwykły schemat.

Komunikator Ewy zapiszczał pierwszy. Potem Ali. Potem Igora.

Na wszystkich trzech ekranach pojawił się ten sam komunikat: „Jeśli to widzisz, nie jesteś już sam”.

W magazynie zgasły lampy awaryjne. Drzwi po drugiej stronie korytarza zamknęły się z metalicznym hukiem, a hologram rozbłysnął jeszcze jaśniej, jakby właśnie przebudził coś, co od dawna czekało na sygnał.