Kapuśniakowe wyścigi w kuchni pani Makaronowej

Marchewka, Pietruszka i Ziemniak urządzają wesoły wyścig po kuchennym blacie. Ale spod pokrywki garnka dobiega dziwne stukanie...

W kuchni pani Makaronowej wszystko pachniało dziś kapuśniakiem, a powietrze aż drżało od pary. Na środku wielkiego stołu stały Marchewka, Pietruszka i Ziemniak. Każde z nich zerkało na patelnię, jakby to była meta najważniejszego wyścigu na świecie.

– Gotowi? – zawołała Marchewka i poprawiła sobie listek na czubku głowy. – Kto pierwszy dotrze do patelni, ten zostanie Królem Smaku!

– Ja tylko nie chcę wpaść na cebulę! – mruknął Ziemniak, bo cebula leżała tuż obok jak mały, złośliwy kamyk.

Wtedy z szafki wyskoczył Groszek. Potoczył się po blacie jak zielona kuleczka i zakręcił się dwa razy wokół cukierniczki.

– Też biegnę! – zapiszczał. – Jestem szybki jak łyżka w zupie!

Warzywa już miały ruszyć, gdy nagle spod pokrywki wielkiego garnka rozległo się ciche: puk... puk... puk.

Wszyscy znieruchomieli. Marchewce aż zjeżyły się włoski na natce. Ziemniak przełknął ślinę. Groszek przestał się toczyć.

Kto to stukał w garnku, skoro nikt tam nie miał prawa być?