W szkole pojawiają się niezwykłe drzwi, których nikt nie potrafi otworzyć. Dzieci z klasy 2B chcą sprawdzić, co kryje się po drugiej stronie.
W pewnej wesołej szkole była klasa 2B. To była zżyta, ciekawa klasa. Dzieci lubiły zaglądać w każdy kąt, zadawać pytania i wpadać na nowe zabawy. Ich wychowawczynią była pani Magda, zawsze z kolorową apaszką pod szyją.
Pewnego ranka, kiedy 2B wbiegła do szkoły, na końcu korytarza wydarzyło się coś dziwnego. Obok sali plastycznej stały nowe drzwi. Nie wisiały tam wczoraj, wszyscy byli tego pewni. Były jasne, gładkie i miały złotą klamkę. Na drewnie błyszczały małe gwiazdki i księżyce.
— Skąd one się tu wzięły? — szepnęła Zosia.
— Wyglądają, jakby prowadziły do tajemnicy — powiedział Jasiek.
Pani Magda podeszła pierwsza. Potem przyszła pani woźna. Potem jeszcze dwie odważne osoby z klasy. Każdy próbował nacisnąć klamkę. Nic. Drzwi nawet nie drgnęły.
— Może są zamknięte na bardzo, bardzo specjalny klucz — stwierdził Adaś.
Dzieci zaczęły szeptać jedno przez drugie. Jedno myślało o małym pokoju. Inne o skarbie. Ktoś powiedział, że może mieszka tam ktoś, kto śmieje się cichutko przez całą przerwę.
Na następnej przerwie cała klasa 2B zebrała się pod tajemniczymi drzwiami. Adaś przyłożył ucho do drewna i zmrużył oczy.
— Słyszę coś! — wyszeptał.
W tej samej chwili drzwi cicho skrzypnęły. Na złotej klamce kołysał się mały niebieski bilecik. Pani Magda zdjęła go ostrożnie i przeczytała na głos: „Przyjdźcie o 12:15 i zapukajcie trzy razy”.
W korytarzu zrobiło się zupełnie cicho. Zegar w klasie tykał coraz głośniej, a wszyscy patrzyli na drzwi, jakby za chwilę miały same się odezwać.