Kolorowy ślad pod Dębem

W klasie pierwszej b dzieci rysują wymarzonych przyjaciół na tablicy. Nagle Kuba zauważa tajemniczy, kolorowy ślad, który znika pod ławką i prowadzi aż do drzwi na korytarzu.

W szkole Pod Dębem ranek pachniał kredą i świeżo otwartymi zeszytami. W klasie pierwszej b dzieci siedziały już prosto w ławkach, a pani Ela stanęła przy wielkiej czarnej tablicy i klasnęła cicho w dłonie.

– Dzisiaj narysujecie swojego wymarzonego przyjaciela – powiedziała z uśmiechem. – Kreda jest wasza.

Zosia od razu sięgnęła po różową, Franek wybrał zieloną, a Benio niebieską. Po chwili na tablicy zaczęły rosnąć postacie z wielkimi oczami, serca, gwiazdki i balony. Dzieci śmiały się, gdy ktoś narysował za długi nos albo zbyt okrągłe uszy. Kuba też już podnosił rękę z kredą, żeby dorysować rakietę, kiedy nagle zamarł.

Na tablicy mignął jasny, kolorowy ślad. Nie był prosty jak zwykła kreska. Wił się i skręcał, jakby ktoś pociągnął po tablicy tęczą na cienkiej nitce. Kuba otworzył szeroko oczy.

– Patrzcie! Ktoś to zostawił! – zawołał.

Wszyscy podeszli bliżej. Ślad biegł przez całą tablicę, potem po ścianie, a na końcu znikał pod ławką przy oknie. Zosia pochyliła się pierwsza i przytknęła nos prawie do podłogi.

– To chyba prowadzi gdzieś dalej – szepnęła.

Pani Ela przestała się uśmiechać tak zwyczajnie. Teraz patrzyła bardzo uważnie.

– Sprawdzimy to razem – powiedziała cicho. – Tylko bez pośpiechu.

Dzieci ruszyły za śladem jedno za drugim. Franek przykucnął przy ławce, potem wstał i wskazał palcem na drzwi na końcu korytarza. Kolorowa nitka znikała właśnie pod nimi. A zza drzwi dochodziło coś jeszcze. Ciche, rytmiczne stukanie. Jakby ktoś, bardzo mały albo bardzo tajemniczy, czekał po drugiej stronie i też słuchał, co się stanie dalej.