Kosmiczna Przygoda Leny i Robusia

Lena i Robuś wsiadają do niezwykłej rakiety i lądują na tajemniczej planecie, gdzie między gwiezdnymi drzewami czeka na nich coś dziwnego.

Lena i jej młodszy brat Robuś najchętniej patrzyli wieczorami na gwiazdy. Tego dnia w pokoju było cicho, aż Lena wyszeptała: „A gdyby tak polecieć tam, wysoko?”

W tej samej chwili przed oknem zamigotało kolorowe światło. Coś błysnęło, zaszumiało i nagle obok łóżka stanęła rakieta. Miała okrągłe okienka, srebrne schodki i świeciła wszystkimi kolorami tęczy.

„Naprawdę?” szepnął Robuś.

Lena uśmiechnęła się i pomogła mu założyć mały hełm astronauty. Potem oboje wspięli się do środka. Wnętrze było miękkie jak poduszka, a w powietrzu unosił się słodki zapach ciasteczek.

„Przygotować się do startu!” odezwał się miły głos komputera.

Pod stopami zadrżała podłoga. „Trzy... dwa... jeden...”

Rakieta ruszyła tak szybko, że chmurki zostały daleko pod nimi. Lena przycisnęła nos do okna. Przed nimi pojawiła się ogromna planeta. Miała fioletowe drzewa, srebrne wzgórza i kamyki, które świeciły jak małe latarenki.

Gdy wylądowali, drzwi otworzyły się cicho. Przed rakietą wiła się wąska ścieżka, prowadząca między gwiezdne drzewa. Z głębi lasu doleciał cichy chichot.

Robuś wyciągnął rękę i nagle coś zaszeleściło w liściach. Lena przysunęła się bliżej.

I wtedy w ciemnym gąszczu zamigotały dwa małe, błyszczące oczy.