Pola i Robuś słyszą dziwny kosmiczny dźwięk w ogrodzie na Zielonix. Za lśniącym krzakiem coś się porusza, a niebieskie światełko miga coraz bliżej.
Pola miała siedem lat i mieszkała na planecie Zielonix razem ze swoim najlepszym przyjacielem, małym robotem Robusiem. Ich ogród był niezwykły: rosły w nim krzewy z listkami jak szkiełka, kwiaty świeciły miękkim blaskiem, a nad głowami płynęły fioletowe chmurki.
Tego dnia wszystko wyglądało zwyczajnie, aż nagle z krzaka obsypanego niebieskimi gwiazdkami dobiegło ciche: „Bzzzt! Klik! Bzzzt!”. Pola przystanęła w miejscu. Robuś aż poruszył antenką.
„Słyszałaś?” zapytał szeptem.
„Słyszałam” odparła Pola i od razu podeszła bliżej.
Oboje schylili się przy krzaku. Liście zaszeleściły, ale nic się nie pokazało. Za to dźwięk zrobił się jeszcze wyraźniejszy, jakby coś małego stukało i mrugało tuż pod gałązkami. Pola zmrużyła oczy.
„Może to kosmiczny ślimak?” szepnęła.
Robuś zapalił swoje małe oczko, a niebieski blask przeskoczył po liściach. Wtedy zza gałązek zamigotało jasne światełko. Coś poruszyło się szybko, potem znów zamarło.
Pola odsunęła jedną gałązkę.
I nagle usłyszała tuż przed sobą ciche: „pip?”