Julka, Kuba i Bruno lecą Orionem ku zakazanemu Ganimedesowi, gdy Ada odbiera nieznany sygnał. Na ekranie pojawia się cień, a z ciemności płynie głos proszący o pomoc.
Julka, Kuba i Bruno śmiali się tak głośno, że niemal zagłuszali szum silników, kiedy Orion niespodziewanie zadrżał i wykonał szeroki, wirujący obrót nad platformą startową. To miała być ich pierwsza wyprawa bez dorosłych: tylko oni, statek i Ada, sztuczna inteligencja, która pilnowała kursu, alarmów i nawet ekspresu do kakao.
Stacja Ziemia 7 migała pod nimi jak olbrzymie, stalowe miasto. Wokół krążyły inne rakiety, przez przezroczyste korytarze sunęli pasażerowie, a na ekranach błyskały wiadomości z całego Układu. Julka jednak patrzyła tylko przed siebie, na czarną przestrzeń rozciętą pasmem gwiazd. Za chwilę mieli minąć granicę, za którą zaczynał się Ganimedes — zakazany księżyc, o którym wszyscy mówili szeptem.
Bruno pierwszy zauważył, że panel sygnałowy zamigotał na czerwono. Wyjął z kieszeni swój wierny śrubokręt, jakby miał mu w czymkolwiek pomóc, i stuknął w ekran. „Ada, to ma być normalne?”
„Wykryto nieznany sygnał” — odpowiedziała spokojnie Ada. „Źródło: Ganimedes. Zalecam ostrożność.”
Kuba odwrócił się do Julki z tym swoim błyskiem w oczach, który zwykle oznaczał kłopoty albo przygodę. Julka przełknęła ślinę. O Ganimedesie czytali już wiele: o starej kopalni, o zniknięciach, o zakazie lotów w ten rejon. A jednak nikt z nich nie powiedział „wracamy”.
Bruno bez słowa zmienił kurs. Orion drgnął i zaczął schodzić niżej, ku srebrzystej powierzchni księżyca. Po chwili ekran pokazał rozmazany obraz: ciemną, nieruchomą plamę wśród lodowych skał, jakby coś ogromnego czekało tam od bardzo dawna.
Nagle z głośnika rozległ się urwany, trzaskający szept: „Po... po...mocy... t-tam... coś czeka...”.
Statek zawisł tuż nad powierzchnią. W kabinie zrobiło się tak cicho, że słychać było tylko oddech Julki i ciche buczenie systemów Oriona. Wtedy z mroku pod nimi poruszył się cień, coraz wyraźniejszy, coraz bliższy, a potem coś zapukało od spodu kadłuba — trzy krótkie, wyraźne uderzenia.