Lena i niebieskie drzwi

W pokoju Leny pojawiają się maleńkie niebieskie drzwi. Za nimi czeka świat świecących stworzeń, kolorowych roślin i tajemniczy cień, który zaczyna się zbliżać.

Lena miała siedem lat i głowę pełną pytań. Tego deszczowego popołudnia siedziała na dywanie, układając klocki, gdy nagle usłyszała ciche brzęczenie. Dochodziło spod wielkiej szafy.

Lena zmrużyła oczy. Odsunęła pluszowego misia, potem czerwony samochodzik, i przyjrzała się ścianie. Między szafą a lampą błysnęło coś niebieskiego. Po chwili Lena zobaczyła maleńkie drzwi. Wcześniej ich tam nie było.

Były śliczne i dziwne zarazem. Miały srebrne gwiazdki, okrągły uchwyt i tak mały próg, jakby zrobiono je dla kogoś bardzo, bardzo drobnego. Brzęczenie stało się głośniejsze. Lena poczuła, że serce bije jej szybciej.

Nikt nie odpowiedział. Tylko drzwi lekko drgnęły.

Lena położyła dłoń na uchwycie i powoli go przekręciła. Drzwiczki otworzyły się z cichym kliknięciem, a z wnętrza wypłynęło ciepłe, złote światło. Dziewczynka zajrzała do środka i aż zapomniała oddychać.

Za drzwiami nie było ściany. Był tam inny świat. Nad miękką, migoczącą ścieżką unosiły się świecące kuleczki. Obok rosły fioletowe rośliny z listkami jak małe lampki. Pod nimi podskakiwały kolorowe grzybki, a daleko w tle połyskiwały drzewa z liśćmi jak brokat.

Między światłami coś zaszeleściło. Mała różowa istotka z przezroczystymi skrzydełkami machnęła do Leny i zawołała cienkim głosikiem:

Dziewczynka zrobiła krok naprzód. Miękki dywan z płatków ugiął się pod jej stopami, a w oddali rozległ się cichy śmiech. Nagle wszystkie światełka zgasły naraz.

Na ścieżce przed Leną wyrósł ogromny srebrny cień.