Lena znajduje miękki, zaczarowany kocyk, który daje jej moc niewidzialności. Gdy w domu robi się zbyt cicho, z ogrodu dobiega tajemniczy dźwięk.
Pewnego słonecznego ranka Lena siedziała na dywanie i układała wieżę z klocków, kiedy spod łóżka wysunął się róg kolorowego kocyka. Chwilę wcześniej go tam nie było. Lena zmarszczyła nos, schyliła się i pociągnęła ostrożnie. Kocyk wysunął się lekko jak piórko. Był miękki, ciepły i pachniał świeżym praniem.
Lena zarzuciła go sobie na ramiona tylko na moment. I wtedy aż wstrzymała oddech. Jej dłonie zniknęły. Potem zniknęły kolana. A zaraz potem cały brzuch i nogi. Lena spojrzała na swoje stopy, ale widziała tylko podłogę.
„Jestem niewidzialna!” szepnęła, a serce aż podskoczyło jej z radości.
Pobiegła do kuchni. Mama stała przy blacie i nalewała sok do kubka, ale nawet nie odwróciła głowy. Kot Mruczuś przeciągnął się na parapecie i też nic nie zauważył. Lena zrobiła jeden cichy krok, potem drugi. Nikt jej nie widział. Nikt.
Wtedy z ogrodu dobiegł dziwny szelest. Jakby coś przesunęło się między krzakami. Lena zamarła. Kocyk zsunął jej się trochę z ramion, a zza uchylonych drzwi znów dobiegł ten sam dźwięk. Lena spojrzała w stronę ogrodu i ostrożnie otworzyła drzwi, a wtedy...