Ola Wiewiórka marzy o leśnej orkiestrze. Gdy w Starym Lesie rozlega się dziwny dźwięk, zwierzęta zbierają się, by odkryć, kto go wydaje.
W samym sercu Starego Lasu, gdzie słońce wciskało się między liście w złotych smugach, mieszkała Ola Wiewiórka. Była zwinna, szybka i zawsze pierwsza do zaglądania tam, gdzie inni jeszcze nie zdążyli spojrzeć.
Tego ranka siedziała na gałęzi i chrupała orzeszek, kiedy nagle z głębi lasu dobiegło ją: bam-bam-bam!
Ola zamarła z uniesioną łapką. Przechyliła głowę w jedną stronę, potem w drugą. Cisza. Tylko liście szeleściły lekko na wietrze. A jednak po chwili dźwięk wrócił. Bam-bam-bam! Głośniej niż przedtem.
Ola zeskoczyła z gałęzi tak szybko, że prawie zgubiła orzeszek. Pobiegła do Zuzii Sowy, która właśnie wracała z nocnej przechadzki i mrugała jeszcze ciężkimi oczami.
Zuzia nastawiła uszu. - Może to wiatr uderza w pień? - odpowiedziała, ale zanim zdążyła dokończyć, las znów zatrząsł się od: bam-bam-bam!
Tym razem nawet Zuzia szeroko otworzyła oczy.
W okamgnieniu dołączyła do nich Felka Żabka. Skakała od listka do listka i od razu wiedziała, że dzieje się coś ważnego.
Wieść o dziwnym dźwięku pobiegła między drzewami szybciej niż wiatr. Niedługo potem pod wielkim dębem na polanie zebrało się już mnóstwo zwierząt: Kazio Jeż, Basia Borsukowa z małym bratem, a nawet cała rodzina myszek. Jedni stali na paluszkach, inni wspinali się na korzenie, żeby lepiej widzieć.
Ktoś stuknął patykiem o ziemię. Ktoś inny zaszurał liśćmi. Lecz żaden z tych dźwięków nie brzmiał tak samo.
I wtedy, tuż za ich plecami, rozległo się jeszcze raz: bam-bam-bam!
Zwierzęta znieruchomiały. Za wielkim krzewem coś się poruszyło.