Lila znajduje tajemniczy klucz i otwiera furtkę do Lasu Szeptów. Razem z liskiem Rufusem rusza za błękitnym światłem, które prowadzi coraz głębiej między drzewa.
Za siedmioma wzgórzami, tuż za babcinym domem, mieszkała Lila ze swoim najlepszym przyjacielem, rudawym liskiem Rufusem. Miała sześć lat, ciemne loki i głowę pełną pomysłów, które czasem aż iskrzyły.
Pewnego ranka, gdy trawa była jeszcze mokra od rosy, Lila zobaczyła w ogrodzie coś małego i błyszczącego. To był stary klucz z ozdobną rączką, zimny w dotyku i tak dziwny, jakby spadł prosto z bajki. Rufus przysunął pyszczek bliżej i poruszył wąsami. „Lilo, to pachnie tajemnicą” – szepnął.
Dziewczynka spojrzała na furtkę na końcu ogrodu. Zawsze stała zamknięta, a dorośli mówili, że za nią nic nie ma. Lila włożyła klucz do zamka. Pasował od razu. Rozległo się ciche kliknięcie i furtka uchyliła się szerzej, niż powinna.
Po drugiej stronie zaczynał się Las Szeptów. Drzewa pochylały gałęzie i szeptały do siebie cichym, miękkim głosem. Liście szumiały: „Witaj, Lilo”, a wysokie brzozy zdawały się mrugać srebrnymi oczami. Rufus zrobił krok naprzód, ale wtedy między pniami rozbłysło błękitne światło. Kręciło się nad mchem jak mała wirująca gwiazda.
„Widzę je” – szepnęła Lila.
Ruszyli za światłem ścieżką, której przed chwilą jeszcze tam nie było. Im dalej szli, tym ciszej robił się las. Nagle z gęstych krzaków dobiegł cieniutki szelest, a spod miękkiego mchu zamigotały dwie iskrzące się oczy...