Tajemnica cyrku w miasteczku

Do małego miasteczka przyjeżdża kolorowy cyrk, a Antoś odkrywa namiot pełen niezwykłych tajemnic.

Antoś mieszkał w małym miasteczku, gdzie wszystko było ciche, znajome i dobrze znane. Każdy znał każdą uliczkę, każdy płot i każdy sklepik. Dlatego tej nocy chłopiec aż przetarł oczy ze zdumienia.

Na polu za rynkiem stanął ogromny cyrk. Mienił się czerwienią, żółcią i błękitem, a nad dachami namiotów tańczyły lampki jak małe gwiazdy. Z wnętrza dochodziła muzyka, śmiech i ciche trąbienie, jakby samo powietrze zrobiło się wesołe.

Antoś podszedł bliżej, trzymając w dłoni małą latarenkę. Widział klaunów w wielkich butach, błyszczące obręcze i artystów, którzy kręcili się szybciej niż wiatr. Ale najbardziej przyciągał go jeden ciemny namiot z napisem: Gabinet Tajemnic.

Nikt nie stał przy wejściu. Nikt nie zagadywał. Antoś zrobił krok, potem drugi i wsunął się do środka. W półmroku zamigotały szklane kule, srebrne dzwoneczki i pudełka z dziwnymi zawiasami. Wszystko wyglądało, jakby tylko czekało, aż ktoś je dotknie.

I wtedy chłopiec zobaczył stary, zakurzony kufer. Leżał sam pod ścianą, jakby ktoś schował go tam bardzo dawno temu. Antoś położył dłoń na ciężkiej klapie i powoli ją uchylił. W środku coś cicho zabłysło, a potem poruszyło się samo...