Maks i robot z Planety Błysk

Maks spotyka na placu zabaw małego robota z Planety Błysk i odkrywa ukryty w parku statek kosmiczny, z którego dobiega tajemnicze stukanie.

W sobotni poranek Maks przybiegł na swój ulubiony plac zabaw pod wielkim dębem. Huśtawki skrzypiały cicho, piasek był jeszcze chłodny, a w gałęziach drzewa świergotały ptaki.

Maks już miał pobiec do piaskownicy, kiedy zauważył coś dziwnego. Przy zjeżdżalni leżała srebrna kulka. Błyszczała tak mocno, jakby ktoś schował w niej kawałek słońca. I ledwie, ledwie buczała.

Chłopiec podszedł bliżej. Wtedy kulka rozsunęła się na dwie części. Z środka wysunął się mały robot z migającymi światełkami zamiast włosów. Na jego twarzy zapalił się kolorowy uśmiech.

– Cześć! Mam na imię Blipek – powiedział cienkim, radosnym głosem. – Przyleciałem z Planety Błysk.

Maks zamrugał ze zdziwienia.

– Ty umiesz mówić? – spytał.

– Jasne! I umiem też znaleźć bardzo ciekawą rzecz. Chodź szybko – szepnął Blipek i uniósł się nad ziemię o kilka centymetrów.

Poczekał tylko chwilę, a potem poprowadził Maksa za krzaki, na skraj parku. Pod stertą liści coś zamigotało zielonym światłem. To był statek kosmiczny. Mały, okrągły i ukryty tak dobrze, że Maks prawie by go nie zauważył.

Drzwi statku zaczęły się powoli otwierać. Z wnętrza płynęło blade światło, a Maks poczuł w brzuchu dziwne łaskotanie.

– Gotowy? – zapytał Blipek.

W tej samej chwili ze środka statku dobiegło głośne, metaliczne stukanie.