Mały Wiking i Mapa Tajemnic

Leif i Burek znajdują na plaży starą mapę. Gdy ruszają przez fale na tajemniczą wyspę, wśród drzew czeka na nich coś, czego Leif nie umie jeszcze nazwać.

Za wysoką górą, gdzie wiatr śpiewał w szczelinach skał, a morze łomotało o brzeg jak wielki bęben, mieszkał mały wiking Leif. Nosił czerwoną czapkę, a przy pasie miał drewniany miecz. Najwierniej towarzyszył mu pies Burek, szybki jak błysk i ciekawski jak samo słońce.

Pewnego ranka Leif i Burek biegali po plaży między mokrymi kamieniami. Fale cofnęły się nagle i wtedy coś zabłysło w piasku. Leif przykucnął, odgarnął ziarenka dłonią i znalazł stary rulon przewiązany sznurkiem.

Rozwinął go ostrożnie. To była mapa. Na pożółkłym papierze widać było góry, gęsty las i wielkie X. Obok X ktoś narysował małą łódkę oraz klucz z ząbkami jak zęby rekina.

— Skarb — szepnął Leif tak cicho, jakby bał się obudzić fale.

Burek aż usiadł z wrażenia i zapiszczał cicho, jakby też chciał ruszyć w drogę. Leif spojrzał na morze, potem na mapę, i bez namysłu wciągnął łódkę bliżej wody. Burek wskoczył obok niego, ogonem uderzając o burtę.

Popłynęli przez srebrne fale, a wiatr targał czapkę Leifa i pachniał solą. Na horyzoncie, tam gdzie wcześniej nie było nic oprócz mgły, zaczęła się wyłaniać ciemna wyspa. Drzewa stały na niej nieruchomo, jakby czegoś pilnowały.

Kiedy łódka dotknęła brzegu, Burek nagle zesztywniał. Między pniami mignął cień. Leif ścisnął mocniej drewniany miecz i zrobił krok do przodu, a spod liści dobiegł cichy trzask...