Mamusia, patrz, mój kubek tańczy!

Antoś odkrywa w kuchni coś dziwnego: jego kubek sam się porusza, a potem z szafki dobiega tajemnicze dźwięczenie.

Antoś mieszkał z mamą, tatą i papugą Tosią w zwykłym bloku na zwykłym piętrze. Zwykle rano w kuchni pachniało herbatą i tostami. Tego dnia pachniało tak samo, ale coś od razu wydało mu się nie tak.

Na stole stał jego ulubiony kubek w zielone groszki. Antoś był pewien, że wieczorem zostawił go w zlewie. Zmarszczył nos i przysunął się bliżej.

Kubek lekko drgnął.

Antoś zamarł. Kubek podskoczył jeszcze raz, potem ustawił się prosto i zakręcił się na miejscu, jakby ćwiczył malutki taniec. Raz w lewo. Raz w prawo. I jeszcze jeden obrót.

Tosia prychnęła zaskoczona i przekrzywiła głowę. Antoś nachylił się tak blisko, że niemal dotknął kubka nosem.

– Ty naprawdę tańczysz? – szepnął.

Kubek zakołysał się delikatnie i jakby ukłonił.

Wtedy z szafki z talerzami dobiegł cichy dźwięk: dzyń, dzyń, dzyń.

Antoś odwrócił się gwałtownie. W kuchni zapadła cisza, aż za cisza. A potem znowu coś cichutko zadźwięczało, jakby ktoś po drugiej stronie drzwiczek próbował dać o sobie znać.