Mgła nad fiordem Lodowego Wilka

Trójka nastoletnich przyjaciół z wioski wikingów spotyka w mglisty wieczór tajemniczego przybysza, który niesie przedmiot budzący coś starego i groźnego.

Fiord Lodowego Wilka milkł pod ciężką, srebrną mgłą, jakby sama woda wstrzymała oddech. Lars szedł ostrożnie po śliskich deskach nabrzeża, czując pod stopami zimno przesiąkniętego drewna. Ida trzymała się krok za nim, z rudymi warkoczami przyklejonymi do płaszcza, a Eirik maszerował z boku, nie rozstając się z małym toporkiem, który wyglądał przy nim bardziej na przyzwyczajenie niż broń.

Wieczór miał być zwyczajny. Zbyt cichy, zbyt szary, zbyt podobny do setek innych. Tylko że w tej ciszy coś było nie tak.

Z długich domów dobiegał odległy stuk naczyń i trzask ognisk, ale nad brzegiem panowała pustka. Lars zatrzymał się nagle, bo z mgły dobiegł go krótki plusk, jakby coś ciężkiego uderzyło o wodę i zniknęło bez śladu.

Ida kiwnęła głową. W palcach obracała sakiewkę z runami, tak mocno, że aż pobielały jej knykcie.

Eirik zmrużył oczy i przesunął dłonią po trzonku toporka.

Ida dotknęła bursztynu zawieszonego przy szyi, jakby szukała w nim odwagi.

Lars parsknąłby śmiechem, gdyby nie to, że właśnie wtedy mgła poruszyła się przed nimi.

Najpierw pojawił się cień. Potem człowiek. Wyszedł prosto z bieli, chwiejny i mokry, w poszarpanym płaszczu, z włosami przyklejonymi do twarzy. W ramionach trzymał zawinięty w płótno przedmiot, tak ostrożnie, jakby niósł ogień. Jego spojrzenie, ciemne i zdesperowane, padło dokładnie na nich.

Przybysz upadł na kolano na pokładzie starej łodzi przy kei. Oddychał ciężko, jakby uciekł bardzo daleko albo bardzo długo.

Lars zrobił krok naprzód, ale wtedy spod płótna dobiegł ledwie słyszalny chrobot.

Coś tam było.

Coś żywego.

Eirik ścisnął mocniej toporek. Ida cofnęła się o pół kroku, a Lars poczuł, jak mgła gęstnieje wokół nich, ciężka jak mokra wełna. Z fiordu dobiegł nagle długi, przeciągły ryk - ani ludzki, ani zwierzęcy - i wszystkie trzy spojrzenia natychmiast wróciły do przybysza oraz zawiniątka w jego ramionach.