Mglista Przełęcz: Szept Lasu

Siedemnastoletnia Lena rusza w Mglistą Przełęcz, gdzie ostatni trop po zaginionym bracie urywa się przy starych kamieniach, a mgła skrywa istoty z innego świata i rytuał, który zmienia wszystko.

Wiatr przeciskał się przez przełęcz z przeciągłym świstem, jakby las oddychał przez zaciśnięte zęby. Lena poprawiła pasek starej latarki i zacisnęła palce na jej zimnym корпусie. Pachniało mokrym mchem, zbutwiałymi liśćmi i czymś jeszcze, słodkim oraz dusznym, co od razu budziło niepokój.

Nie powinna tu wracać. Po tylu latach Mglistą Przełęcz znała już tylko z urwanych opowieści, którymi straszono dzieci przy piecu. A jednak to właśnie tutaj prowadził ostatni ślad po bracie. Trzy dni bez wieści wystarczyły, by rozsypać jej cały świat. Jeśli matka miała rację i chłopak po prostu uciekł, Lena przyjęłaby każdy wyrzut. Tyle że coś w jego pośpiesznej wiadomości brzmiało jak prośba o pomoc.

Mgła gęstniała z każdym krokiem. Tłumiła trzask gałęzi, skracała oddech, zacierała granice między drzewami a cieniem. Kiedy Lena minęła przewrócony kamienny łuk porośnięty wilgotnym porostem, poczuła nagłe ciśnienie w uszach, jakby weszła pod wodę. Wokół zaległa nienaturalna cisza, a w niej coś niemal niedostrzegalnego: szept, nie z jednej strony, lecz ze wszystkich naraz.

Zatrzymała się. Między pniami poruszył się cień. Potem drugi. Zza omszałego drzewa wysunęła się istota podobna do jelenia tylko z oddali. Smukłe rogi, srebrzysta sierść i oczy, w których migotało blade, obce światło. Nie atakowała. Po prostu patrzyła, jakby ważyła Lenę od środka.

Lena zrobiła odruchowy krok wstecz, lecz korzenie pod stopami zagarnęły się pod jej buty z taką precyzją, jakby las postanowił ją zatrzymać. W głowie rozbrzmiał głos, niski i chłodny, bardziej oddech niż słowo.

— Przyszłaś za późno.

Nad pobliską polaną rozbłysło błękitne światło. Lena odwróciła głowę i przez szczelinę między drzewami zobaczyła krąg starych kamieni, a w nim postacie pochylone nad czymś, co pulsowało jak żywe serce. W powietrzu wirowały iskry i szept, coraz głośniejszy, coraz bardziej głodny.

Na skraju kręgu stał ktoś w mokrym, ciemnym płaszczu. Lena znała ten sposób, w jaki trzymał ramiona. Znała ten ruch głowy.

Wyglądał dokładnie jak jej brat.