Międzyświat: Stacja Przejścia

Siedemnastoletnia Lena trafia do stacji ukrytej między kamienicami. Wsiada do pociągu, który prowadzi tam, gdzie wyobraźnia zaczyna działać jak niebezpieczna siła.

Tamtego chłodnego, zamglonego wieczoru Lena wracała sama z zajęć z rysunku, z palcami jeszcze pobrudzonymi grafitem i głową pełną niedokończonych szkiców. Jej miasto zwykle wydawało się zwyczajne aż do bólu, ale po zmroku nabierało obcego wyrazu: latarnie drżały w mlecznej mgle, kamienice pochylały się nad wąskimi ulicami, a każdy cień wyglądał tak, jakby coś w nim czekało.

Zatrzymała się dopiero wtedy, gdy między starą kamienicą a opuszczonym kioskiem dostrzegła szczelinę, której wcześniej nie było. W miejscu ślepego zaułka prowadziły w dół żeliwne schody, mokre od wilgoci i dziwnie czyste, jakby ktoś przecierał je codziennie. Na dole majaczyły otwarte drzwi, a zza nich sączyło się przygaszone światło. Lena zrobiła krok bliżej, potem jeszcze jeden. Nie wyglądało to na złudzenie. Wyglądało na pomyłkę świata.

Peron pod ziemią był pusty i równocześnie pełen ludzi. Na ławkach siedzieli młodzi pasażerowie w milczeniu, zbyt nieruchomi, zbyt skupieni, jakby każdy z nich pilnował własnej myśli. Nad ich głowami świeciły matowe lampy, a na tablicy odjazdów pulsował tylko jeden komunikat: Międzyświat – Stacja Przejścia. Przy krawędzi peronu stał srebrzysty pociąg z zasnutymi ciemnością oknami. Lena poczuła, że serce bije jej szybciej, choć nie umiałaby powiedzieć, czy z ciekawości, czy ze strachu.

Kiedy nieznajomy chłopak o bursztynowych oczach podał jej bilet, nie spytała, skąd wie jej imię. Nie spytała też, czemu patrzy na nią tak, jakby już dawno ją rozpoznał. Powiedział tylko: „Jeśli wejdziesz, nie próbuj udawać, że to tylko sen”. Lena ścisnęła kartonik w dłoni i zanim zdążyła się wycofać, drzwi wagonu otworzyły się z cichym sykiem.

W środku pachniało metalem i deszczem, choć nigdzie nie było kropli. Lena usiadła przy oknie. Drzwi zamknęły się za nią, światło zgasło na ułamek sekundy, a gdy wróciło, za szybą nie było już miasta. Zamiast torów przesuwały się obce krajobrazy: pola pełne unoszących się planet, lasy z drzewami o lustrzanych liściach, mosty zbudowane ze światła. Wtedy z głośników rozległ się spokojny, niemal uprzejmy głos: „Następna stacja: Próg Wyobraźni. Wysiadka tylko dla odważnych”. Pociąg zwolnił. Lena uniosła wzrok i zobaczyła, że drzwi po drugiej stronie wagonu właśnie się otwierają, a w ciemności za nimi stoi ktoś, kogo nie powinna tam zobaczyć.