Przejście Alicji

Alicja trafia do opuszczonego skrzydła szkoły i znajduje portal prowadzący do nieznanego świata. Im bliżej jest odpowiedzi, tym mniej pewne staje się powrocie.

Alicja lubiła miejsca, do których inni nie chcieli zaglądać. Po lekcjach, gdy szkoła podstawowa nr 31 pustoszała i w korytarzach zostawał tylko echo kroków woźnej, wymknęła się do starego skrzydła, o którym krążyły dziwne opowieści. Mówiono, że jest tam przeklęte. Mówiono też, że po zmroku pojawia się światło. Dla Alicji to wystarczyło, żeby sprawdzić, ile w tych plotkach jest prawdy.

Drzwi do opuszczonej części ustąpiły z cichym skrzekiem. W środku pachniało wilgocią, kurzem i czymś jeszcze, metalicznie zimnym, jak przed burzą. Pnącza wciskały się przez popękane ramy okien, a na podłodze leżała gruba warstwa pyłu, nienaruszona od dawna. Alicja szła coraz wolniej, bo z każdym krokiem robiło się ciszej, jakby budynek przestawał oddychać. Nawet dźwięki z reszty szkoły zniknęły za ciężkimi ścianami.

Na końcu korytarza mignęło światło. Najpierw słabe, potem wyraźniejsze, pulsujące nieregularnie jak oddech. Alicja zatrzymała się przy czymś, czego wcześniej na pewno tu nie było: wielkim lustrze oprawionym w ciemne drewno. Tafla nie odbijała korytarza. Zamiast tego drżał w niej obcy widok - rozświetlone miasto z wysokimi wieżami, mostami zawieszonymi nad czarną wodą i niebem pełnym obcych gwiazd.

Alicja wstrzymała oddech. W odbiciu zobaczyła siebie, ale nie taką, jaką była naprawdę. Miała na sobie strój, którego nie rozpoznała, ciężki i sztywny, jak z innej epoki. Odwróciła głowę gwałtownie, lecz miasto w lustrze nie zniknęło. Zamiast tego powierzchnia zafalowała, jakby ktoś poruszył wodę od środka.

Za jej plecami rozległ się szept:

"Co ty tu robisz?"

Kuba stał w wejściu, blady i zadyszany, jakby biegł przez cały szkolny korytarz. Alicja chciała mu coś odpowiedzieć, ale lustro nagle rozjarzyło się tak mocno, że oboje odruchowo zasłonili oczy. W powietrzu poczuła ciepło, dziwnie żywe, niemal pulsujące pod skórą.

A potem tafla odpowiedziała na jej ruch. Alicja, zanim zdążyła się zawahać, wyciągnęła rękę i dotknęła powierzchni. Jej palce zapadły się w głąb, jakby lustro było cienką warstwą wody.

Kuba cofnął się o krok. "Alicja..."

Za szklistą powierzchnią coś poruszyło się szybko między wieżami miasta. Cień? Postać? Trudno było powiedzieć. Portal zadrżał coraz mocniej, a niski pomruk wypełnił cały korytarz. Alicja poczuła, że coś po drugiej stronie właśnie ją zauważyło.