Most Szeptów i medalion z ciemności

Pod zapomnianym mostem troje przyjaciół znajduje medalion, który budzi coś ukrytego w rzece i pod kamieniami. Od tej chwili nic nie pozostaje zwyczajne.

Sierpniowy zmierzch przygniatał nabrzeże ciężkim, wilgotnym powietrzem. Rzeka pod starym mostem pędziła z cichym, nerwowym szumem, jakby próbowała zagłuszyć to, co od dawna kryło się w jej cieniu. Karolina zeskoczyła z roweru na rozchwianym brzegu i spojrzała w górę na rdzewiejące przęsła, poprzecinane pęknięciami jak bliznami. Chwilę później obok niej zatrzymał się Artur, sapiąc jeszcze po szybkim dojeździe, a na kamiennym przyczółku czekała Lena z aparatem przewieszonym przez ramię.

Zeszli pod most wąskim zejściem wyżłobionym przez deszcze i lata. Tam, gdzie zwykle zbierała się wilgoć, błoto i obce oddechy nocnych zwierząt, ściana była rozchylona świeżym ubytkiem po ostatnich ulewach. Lena podniosła latarkę i oświetliła szczelinę. Coś w niej błysnęło matowo, nie jak zwykły metal, ale jakby światło uwięzione pod warstwą rdzy.

Karolina przykucnęła pierwsza. W zagłębieniu leżał medalion na zerwanym, sczerniałym łańcuszku. Krążek był ciężki, chłodny, pokryty drobnymi znakami, które wyglądały jak wyżłobione drżącą ręką. W samym środku tlił się bladoniebieski blask, słaby, a jednak uporczywy, jak puls pod skórą. Karolina zawahała się tylko przez chwilę, po czym wsunęła palce pod medalion i ostrożnie go podniosła.

W tej samej sekundzie powietrze zgęstniało. Szum rzeki ucichł tak nagle, jakby ktoś zamknął nad nimi wielkie drzwi. Artur odruchowo cofnął się o krok.

Medalion był już w dłoni Karoliny, gdy przejechał po niej lodowaty dreszcz. Zardzewiałe belki nad ich głowami zaskrzypiały, choć nie wiał jeszcze żaden wiatr. Z ciemności pod mostem wynurzył się cień, zbyt wyraźny, by należeć do przypadkowego załamania światła. Nie przypominał człowieka ani zwierzęcia. Poruszał się wolno, jakby słuchał czegoś głębiej niż oni.

A potem, tuż nad ich głowami, rozległ się szept. Niski, chropawy, nieludzko spokojny.

Lena uniosła aparat, ale nie nacisnęła spustu. Karolina zacisnęła dłoń na medalionie, który rozjarzył się nagle mocniej, a cień pod mostem drgnął, jakby właśnie zauważył, że został znaleziony.