Adam i Lena włamują się nocą do tajemniczego laboratorium, gdzie testuje się dziwne technologie do higieny jamy ustnej. W środku trafiają na coś, czego nie powinno tam być.
Noc była zbyt spokojna, jakby okolica wstrzymała oddech, gdy Adam i Lena przesuwali się wzdłuż ogrodzenia Instytutu Uśmiechu. Budynek wyrastał przed nimi z ciemności jak zbyt biała plomba na tle czarnego nieba. Adam traktował całą akcję jak wyzwanie, Lena bardziej jak głupi błąd, na który już było za późno. Zakład miał być prosty: wejść, rozejrzeć się, zrobić jedno zdjęcie przy tej całej dziwnej maszynie do pasty, a potem zniknąć, zanim ktoś zdąży zauważyć ich ślady.
Przeszli przez ogrodzenie bez większego problemu. Drzwi frontowe też poddały się szybciej, niż powinny, kiedy Adam wsunął wytrych w zamek. W środku pachniało chłodnym metalem i miętą, tak intensywnie, że aż szczypało w nosie. Podświetlone blaty błyszczały sterylną bielą, a szklane pojemniki i precyzyjne urządzenia wyglądały bardziej na sprzęt z futurystycznej kliniki niż laboratorium. Na jednym ze stołów leżała gruba teczka z napisem „DNA bakterii próchnicy – raport eksperymentalny”. Lena przejechała palcem po okładce i spojrzała na Adama z mieszaniną irytacji i ciekawości. „To ma sens tylko wtedy, jeśli ktoś naprawdę chce tworzyć bakterie, które zjadają brud na zębach” – szepnęła. Adam uśmiechnął się krzywo. „Albo coś, co zjada o wiele więcej.”
Nie zdążyli sprawdzić kolejnego pomieszczenia. Za szybą w drzwiach chłodni coś poruszyło się gwałtownie, jak cień odrywający się od ściany. W tej samej chwili zgasła większość świateł, a z głośników odezwał się spokojny, beznamiętny głos: „Proszę pozostać na miejscu. Rozpoczyna się procedura oczyszczania.” Lena cofnęła się o krok, telefon w jej dłoni zgasł bez ostrzeżenia. Z chłodni dobiegł cichy, szurający dźwięk, potem drugi, jakby coś przesuwało się po metalowej podłodze. Adam zamarł. Za matową szybą cień nie przypominał już sylwetki człowieka. Wtedy w głębi korytarza zapaliły się pulsujące, niebieskie światła, a cały budynek zawibrował niskim, mechanicznym pomrukiem.