Noc w sercu lasu

Trzynastoletnia Lena i jej młodszy brat Bartosz wchodzą nocą do lasu po zdjęcia sów. Wśród drzew trafiają na zwierzęta, które zachowują się tak, jakby na kogoś czekały.

Na obrzeżach miasta rósł stary las, ciemny i splątany tak gęsto, jakby przez lata ukrywał w sobie własne sekrety. Większość nastolatków omijała go po zmroku szerokim łukiem, ale Lena nigdy nie miała cierpliwości do straszenia opowieściami dorosłych. Zwłaszcza wtedy, gdy można było sprawdzić je samemu.

Tego wieczoru namówiła Bartosza na krótką wyprawę. Mieli tylko podejść głębiej między drzewa, zrobić kilka zdjęć sowom i wrócić, zanim rodzice zauważą ich nieobecność. Bartosz szedł trochę z tyłu, ściskając latarkę i aparat, a Lena prowadziła ich wąską ścieżką, jakby znała las od zawsze.

Im dalej wchodzili, tym cisza stawała się gęstsza. Nie była zwykła, nocna cisza, tylko taka, która zdaje się czekać na najdrobniejszy ruch. Nagle po prawej stronie rozległ się cichy, rytmiczny szelest. Lena zatrzymała się tak gwałtownie, że Bartosz prawie na nią wpadł. Przygasili latarki.

Przez sekundę nie działo się nic. Potem z mroku wysunęła się czerwona lisica. Przebiegła tuż obok nich, po czym stanęła na skraju światła i odwróciła głowę. Nie uciekła. Patrzyła. Uważnie, niemal spokojnie, jakby sprawdzała, czy przyszli we właściwym momencie.

Lena nie odpowiedziała. Coś w spojrzeniu lisicy ścisnęło ją w żołądku.

Kilka kroków dalej ścieżka otworzyła się na niewielką polanę. W półmroku stały tam sarny, kilka jeży przemykało w wysokiej trawie, a przy samym brzegu krzaków nieruchomo tkwił dzik. Żadne z nich nie zwracało uwagi na ludzi. Wszystkie patrzyły w jedną stronę, jakby czekały na znak.

Lena i Bartosz przykucnęli za przewróconym pniem. Wtedy z ciemności pośrodku polany wysunęło się coś jeszcze większego. Szary wilk. Stanął na środku, a zwierzęta rozstąpiły się przed nim bez szelestu, jak przed kimś, kto nie potrzebuje przedstawienia.

Wilk podniósł łeb i spojrzał prosto na Lenę.

Bartosz wciągnął gwałtownie powietrze. Lena poczuła, jak włosy podnoszą jej się na karku. Zanim zdążyła choćby drgnąć, z głębi lasu dobiegł kolejny dźwięk - ciężki, obcy, jakby coś ogromnego ruszyło między drzewami w ich stronę.