Odyseja na peryferiach galaktyki

Trójka czternastolatków przybywa na Solaris, gdzie pustka stacji i alarm o obcym obiekcie wywracają ich wyczekiwane spotkanie do góry nogami.

Gajeta nie odrywała wzroku od okna kapsuły transportowej. Za szybą rozciągał się świetlisty łuk mgławicy, a za nim czerniało coś tak ogromnego, że aż trudno było to nazwać przestrzenią. Obok Leo ściskał poręcz tak mocno, jakby kapsuła miała zaraz się rozpaść. Iker siedział naprzeciwko nich i przewijał holomapę Solaris z miną kogoś, kto od dawna czekał na ten moment.

Przez kilka tygodni podróży z Ziemi zdążyli nauczyć się cierpliwości, ale teraz napięcie wróciło ze zdwojoną siłą. Solaris nie była zwykłą stacją. Największa cywilna placówka badawcza na obrzeżach galaktyki, cel ich marzeń, miejsce pracy rodziców Gajety i Leo. Dla Ikera, który wygrał tu przepustkę dzięki szkolnym konkursom naukowym, ta podróż miała smak nagrody i sekretu jednocześnie.

Kiedy kapsuła przyczepiła się do ogromnego pierścienia dokującego, Gajecie zaschło w gardle. Z zewnątrz Solaris wyglądała jak olbrzymi, metalowy organizm: segmenty lśniły w chłodnym świetle, a obracające się panele słoneczne przesuwały się powoli niczym skrzydła mechanicznego ptaka.

W śluzie powitał ich spokojny, beznamiętny głos robota-konserwatora. Prosił o zachowanie ostrożności i podążanie za oznaczeniami bezpieczeństwa. Żadnych uśmiechów, żadnego gwaru, żadnego wyczekiwanego zamieszania. Gajeta spojrzała na Leo. Miał minę, jakby właśnie zrozumiał, że coś tu nie gra.

Po drugiej stronie wejścia czekał tylko szum wentylatorów i pulsujące na niebiesko diody. Korytarz był niemal pusty. Komunikator milczał. Ani śladu rodziców.

Iker podszedł do panelu informacyjnego i dotknął ekranu. Po chwili wyświetlił się komunikat: Awaria sieci komunikacyjnej. Prosimy oczekiwać na wsparcie techniczne.

Leo próbował się uśmiechnąć.

Nie zabrzmiało to zabawnie nawet dla niego.

Gajeta już miała odpowiedzieć, kiedy przez stację przetoczył się krótki, ostry sygnał alarmowy. Dźwięk przeciął ciszę jak nóż. Na czerwonym pasku komunikatu pojawiły się słowa, które sprawiły, że wszystkim trojgu zesztywniały ramiona: Obcy obiekt wykryty w sekcji 17. Proszę zachować spokój. Zespół badawczy w drodze.

Nikt się nie odezwał. Tylko holomapa w dłoniach Ikera rozbłysła jaśniej, a na niebieskiej siatce stacji sekcja 17 zamigała na czerwono. Gajeta znała ten sektor. Był blisko miejsca, w którym mieli spotkać rodziców.

Leo przełknął ślinę.

Gajeta zrobiła krok w stronę mapy. Potem drugi. Alarm nie milkł. W pustym korytarzu coś cicho stuknęło, jakby metal przesunął się o metal. I wtedy wszystkie światła nad ich głowami zgasły na ułamek sekundy.

Kiedy wróciły, sekcja 17 pulsowała już szybciej niż reszta stacji.