Ania znajduje pod łóżkiem zaczarowany dywan, który unosi ją nad chmury i prowadzi ku tajemniczemu zamkowi.
Pewnego słonecznego poranka Ania postanowiła zrobić porządek w swoim pokoju. Odsunęła pudełko, potem drugie, i sięgnęła pod łóżko. Jej palce trafiły na coś miękkiego i szeleszczącego.
Wyciągnęła kolorowy dywan w gwiazdki. Nigdy wcześniej go nie widziała. Był ciepły, jakby przed chwilą leżał na słońcu. Gdy Ania rozwinęła go na podłodze, zauważyła przy brzegu maleńkie złote literki. Tworzyły zdanie: „Powiedz: Dywanie, poleć wysoko!”.
Ania rozejrzała się szybko. W pokoju było cicho. Tylko zegar tykał i zasłona lekko drgała od wiatru. Dziewczynka pochyliła się nad dywanem i wyszeptała:
— Dywanie, poleć wysoko!
W jednej chwili materiał zadrżał, a potem miękko uniósł się nad podłogą. Ania aż złapała oddech. Dywan podfrunął do okna, przemknął przez nie lekko jak piórko i popłynął w górę, wyżej i wyżej, aż chmury zaczęły wyglądać jak ogromna wata cukrowa.
Po drodze minęli latającego kota w małym kapeluszu i stado ptaków, które śpiewały tak głośno, jakby znały najweselszą piosenkę świata. Ania śmiała się z zachwytu, ale zaraz przestała, bo przed nimi w mgle zamajaczyło coś wielkiego.
Na białej chmurze stał zamek. Miał srebrne wieże, złote drzwi i okna, w których migotały kolorowe światełka.
— Kto tam mieszka? — szepnęła Ania.
W tej samej chwili dywan zwolnił i zaczął opadać prosto ku puchatemu dziedzińcowi przed zamkiem, a zza złotych drzwi dobiegł cichy, tajemniczy dźwięk...