Podwójne życie starego zegara

Troje przyjaciół znajduje w szkolnej informatyce klucz prowadzący do wieży z zabytkowym zegarem. Za ciężkimi drzwiami czeka coś, co nie powinno tam istnieć.

Gdyby ktoś powiedział Ninie, że zwykłe wtorkowe popołudnie w dusznej sali informatycznej wciągnie ją w coś takiego, uznałaby to za kiepski żart. A jednak właśnie tam, razem z Adamem i Mają, wygrzebała z szuflady biurka pana Tomasza stary, zakurzony klucz. Niby nic szczególnego, ale miał wyryty na główce znak sowy i cyfrę 12, jakby ktoś specjalnie ukrył go przed ciekawskimi oczami.

Adam od razu chwycił klucz i obrócił go w palcach. „To musi otwierać jakąś skrytkę” - powiedział z tą swoją pewnością, która zwykle brzmiała rozsądnie, dopóki nie zaczynała prowadzić ich w kłopoty. Maja zmrużyła oczy, a Nina poczuła znajome ukłucie niepokoju. Znała legendę o zegarze na wieży szkoły. Starsi uczniowie szeptali, że w jego wnętrzu od lat kryje się coś, czego nikt nie powinien ruszać. Prace remontowe urwano nagle, drzwi na wieżę zamknięto na ciężki zamek i od tamtej pory wszyscy omijali to miejsce szerokim łukiem.

Wystarczyło jedno spojrzenie, żeby podjęli decyzję.

Następnego dnia po ostatniej lekcji przemknęli na trzecie piętro, tam, gdzie zaczynały się wąskie, spiralne schody prowadzące do wieży. Kamienne ściany oddychały chłodem, a każdy ich krok odbijał się głuchym echem, jakby ktoś szedł tuż za nimi. Nina szła ostatnia, z kluczem zaciśniętym w dłoni tak mocno, że aż zbielały jej palce. Im wyżej wchodzili, tym cisza stawała się cięższa.

Przed żelaznymi drzwiami zatrzymali się bez słowa. Maja przejęła klucz od Niny i wsunęła go do zamka. Przekręciła go powoli. Metal odpowiedział suchym zgrzytem, jakby drzwi nie otwierano od dziesięcioleci.

Wewnątrz pachniało kurzem, starym drewnem i czymś jeszcze - chłodnym, obcym, niepasującym do zapomnianej wieży. Na środku stał ogromny zegar z ciemną, popękaną tarczą. Obok niego spoczywała drewniana skrzynia okuta mosiądzem. Adam podszedł pierwszy. Na wieku ktoś wyciął ten sam symbol sowy, a pod nim, na przytłumionej metalowej tabliczce, widniał napis: „Staw czoło przeszłości, a przyszłość stanie przed tobą otworem”.

Nina chciała coś powiedzieć, ale Adam już uniósł wieko.

W środku leżał stary dziennik, kilka zardzewiałych kluczy i coś, co całkowicie nie pasowało do reszty: mała, nowoczesna ładowarka do telefonu. Przez ułamek sekundy wszyscy tylko patrzyli, nie rozumiejąc, co widzą. Potem zegar zadrżał.

Najpierw cicho, prawie niesłyszalnie. A potem jego tykanie przyspieszyło, wskazówki drgnęły same z siebie, jakby ktoś poruszył je niewidzialną dłonią. W tym samym momencie przez wysokie okno przecięła wnętrze wieży smuga niebieskiego światła.

Nina cofnęła się o krok, bo nagle miała pewność, że za tymi drzwiami nie znaleźli tylko starej tajemnicy. Coś właśnie się obudziło.