Szafa babci Antoniny

Adam i Lena odkrywają, że stara szafa babci Antoniny prowadzi do Krainy Świateł. Za drzwiami czeka świat pełen tajemnic, a pierwsze spotkanie szybko zmienia się w coś niepokojącego.

Adam zawsze lubił wakacje u babci Antoniny. Jej stary dom stał na samym końcu wsi, skrzypiał przy każdym podmuchu wiatru i pełen był miejsc, w których można było się zgubić albo znaleźć coś niezwykłego. Tego lata do Adama dołączyła kuzynka Lena - mniejsza, szybsza i dziesięć razy bardziej ciekawska.

Najbardziej intrygował ich pokój z wielką, ciemną szafą. Stała pod oknem jak milczący strażnik. Miała ciężkie, rzeźbione drzwi, mosiężne klamki w kształcie liści i pachniała lawendą, kurzem oraz czymś jeszcze, czego Adam nie umiał nazwać. Babcia Antonina za każdym razem, gdy przechodzili obok, rzucała tylko: „Tę szafę lepiej zostawić w spokoju. Nie każda rzecz lubi być otwierana”.

Kiedy babcia zasnęła w fotelu na ganku, Lena stanęła przy drzwiach szafy i skinęła na Adama.

Adam chciał odmówić, ale już wiedział, że i tak pójdzie za nią. Uchylili drzwi razem.

Zamiast sukienek, płaszczy i starych pudeł zobaczyli błękitny blask, który wirował głęboko w środku jak światło zamknięte w studni. Z wnętrza szafy buchnął chłodny wiatr pachnący mokrą trawą i lasem po deszczu. Drzwi poruszyły się same, jakby coś po drugiej stronie właśnie oddychało.

Lena pierwsza wsunęła do środka rękę, potem nogę, a po chwili zniknęła całkiem. Adam zaklął pod nosem i rzucił się za nią.

W następnej chwili nie stali już na drewnianej podłodze. Pod stopami mieli miękką, wilgotną trawę. Nad nimi rozciągało się ogromne niebo, a przed nimi falowało pole pełne kwiatów świecących własnym światłem. Nad łąką przemykały dziwne stworzenia z błyszczącymi skrzydłami i długimi ogonami, jakby ktoś połączył ptaka, smoka i papugę.

Lena otworzyła szeroko oczy.

Nie zdążył odpowiedzieć, bo z trawy tuż przed nimi wyrosła sylwetka chłopca. Miał błękitne włosy, płaszcz utkany z płatków kwiatów i spojrzenie tak poważne, jakby wiedział o nich wszystko.

Adam poczuł, że gardło ma nagle zupełnie suche. Otworzył usta, ale wtedy niebo nad polem pociemniało, a z oddali dobiegł dźwięk podobny do śpiewu i grzmotu naraz. Wysoko nad nimi coś zaczęło się otwierać.