Projekt Gwiezdny Kod

Trójka przyjaciół trafia do opuszczonego obserwatorium, gdzie stary komputer budzi się do życia i nadaje sygnał, którego nikt nie powinien usłyszeć.

Latem Katarzyna, Kuba i Lena mieszkali na samym skraju miasta, tam, gdzie asfalt kończył się nagle, a za ostatnimi domami zaczynał się las. Nad drzewami, na niskim wzgórzu, stało stare obserwatorium astronomiczne. Z bliska wyglądało jak wielki kamienny statek, który utkwił na zawsze między ziemią a niebem. Okna miał popękane, kopułę zardzewiałą, a wokół krążyły historie, że nocami ktoś tam wciąż zapala światło.

Dla przyjaciół brzmiało to jak zaproszenie. W plecakach mieli latarki, notesy i po jednym batoniku, jakby wybierali się na misję, a nie na zwykłe włóczenie się po okolicy. Weszli przez uchylone okno od bocznej strony budynku. W środku było chłodno, cicho i tak zakurzenie, że każdy krok zostawiał wyraźny ślad. Pachniało starym papierem, rdzą i czymś jeszcze, metalicznym, jak po burzy.

W największej sali stał komputer. Ogromny, ciężki, pokryty szarą warstwą kurzu, zupełnie niepodobny do cienkich laptopów ze szkoły. Obok leżał notatnik otwarty na stronach zapisanych dziwnymi znakami i ciągami liczb. Katarzyna pochyliła się pierwsza.

Kuba przesunął palcem po klawiaturze, a Lena uniosła latarkę wyżej. W tej samej chwili monitor zamigotał. Najpierw raz, potem drugi. Z głośników dobiegł suchy trzask, jakby ktoś stukał paznokciem w metal, a potem krótka sekwencja dźwięków, tak rytmiczna, że aż trudno było pomylić ją z przypadkiem.

Katarzyna zaczęła przepisywać znaki z notatnika, Kuba liczył mignięcia ekranu, a komputer nagle zapiszczał przeciągle, jakby ostrzegał ich przed czymś, czego jeszcze nie widzieli. Na czarnym tle pojawiły się czerwone litery:

OSTRZEŻENIE: NADCHODZI TRANSFER.

Światła w suficie rozbłysły niebiesko. Podłoga zadrżała lekko, potem mocniej. Z głębi budynku dobiegł głuchy dźwięk, jakby ktoś właśnie otwierał ciężkie, zamknięte od lat drzwi. Trójka przyjaciół zamarła, wpatrzona w ekran, na którym pojawiła się nowa linijka znaków. Tym razem jeden z nich był prosty i znajomy:

KATARZYNA.