Trzynastoletnia Lena odkrywa w zapomnianej części szkoły drzwi, których nie ma na żadnym planie. Za nimi zaczyna się miejsce, gdzie szkolne korytarze prowadzą donikąd.
Lena znała swoją szkołę na pamięć. Wiedziała, która deska skrzypi najgłośniej, gdzie w listopadzie ciągnie zimnem i który korytarz pustoszeje pierwszy po dzwonku. Mimo to właśnie w tej starej, od dawna zamkniętej części budynku zawsze czuła lekkie mrowienie na karku, jakby mury coś ukrywały.
Tamtego popołudnia burza tłukła o szyby tak mocno, że biblioteka wydawała się jeszcze bardziej odcięta od świata. Lena pomagała nauczycielce układać książki na dolnych półkach, kiedy z luźnego pliku pożółkłych planów wypadła stara mapa szkoły. Przysunęła ją do światła i wtedy zobaczyła coś, czego nie powinno tam być: na końcu jednego z korytarzy ktoś narysował małe drzwi i podpisał je cienkim, wyblakłym pismem: Drzwi Mgły.
Serce zabiło jej szybciej. Na zwykłych planach w tym miejscu była ściana. Na tej mapie - przejście.
Gdy tylko mogła, Lena wymknęła się z biblioteki i ruszyła w stronę opuszczonego skrzydła. Im dalej szła, tym ciszej robiło się wokół. Na parapetach leżał kurz, wąskie okna były zamazane deszczem, a światło z piorunów przecinało korytarz krótkimi, białymi błyskami. Wreszcie stanęła przed drzwiami, których wcześniej naprawdę nie było.
Były stare, rzeźbione w ciemnym drewnie i pokryte cienką warstwą chłodnej mgły. Zamek nie wyglądał na zardzewiały. Wyglądał, jakby czekał.
Lena wyciągnęła rękę. Kiedy dotknęła klamki, mgła poruszyła się pod jej palcami, a drzwi otworzyły się bez najmniejszego skrzypnięcia.
Po drugiej stronie nie było szkolnego korytarza. Była cisza tak gęsta, że aż bolały od niej uszy. Mgła otoczyła Lenę z każdej strony, a z jej środka zaczęły wyłaniać się sylwetki dzieci. Stały nieruchomo, jakby czekały właśnie na nią. Nad ich głowami trzepotały drobne, świetliste motyle.
Jedno z dzieci zrobiło krok naprzód. Miało mokre od mgły włosy i spojrzenie, od którego Lena aż wstrzymała oddech.
Za plecami Leny drzwi cicho się zamknęły. A potem z ciemności dobiegł dźwięk, którego nie słyszała jeszcze nigdy: ktoś bardzo powoli przekręcał klucz po drugiej stronie.