Za Bramą Cieni

Lena i Igor odkrywają w szkolnej bibliotece portal, który nie powinien istnieć. Zza migoczącej tafli dobiega głos, a tajemnica wciąga ich coraz głębiej.

Lena siedziała w szkolnej bibliotece nad podręcznikiem do historii, ale litery rozpływały się jej przed oczami. Za oknem świeciło wiosenne słońce, a między wysokimi regałami wisiała cisza tak gęsta, że słychać było tylko przewracane kartki i cichy szelest kurzu.

Zostali już tylko oni dwoje. Igor, który miał do olimpiady matematycznej cierpliwość większą niż do czegokolwiek innego, opierał się o stół kilka metrów dalej i bazgrał coś w zeszycie. Lena miała właśnie odłożyć książkę, kiedy jeden z regałów zadrżał. Nie mocno. Ledwie zauważalnie. Jakby coś przesunęło się za półkami, choć w bibliotece nie było nikogo poza nimi.

Lena zamarła.

Igor uniósł wzrok znad notatek. „Powiedz, że też to słyszałaś” - mruknął.

Zamiast odpowiedzi Lena spojrzała w stronę ostatniego rzędu, tego przy zardzewiałym grzejniku, który zawsze wydawał jej się najciemniejszy w całej bibliotece. Między książkami prześlizgnęło się słabe, fioletowe światło. Najpierw cienka smuga, potem szeroki blask, jakby coś po drugiej stronie nagle rozchyliło zasłonę.

„Chodź” - szepnęła.

Igor nie potrzebował powtarzać. Przesunęli się między regałami, zahaczając plecakami o wystające tomy encyklopedii. Lena odsunęła ostatnią półkę i od razu poczuła chłód, który nie pasował do ciepłego dnia za oknem. Za regałem, tuż nad podłogą, wisiała tafla czegoś, co nie było ani lustrem, ani wodą. Drgała cicho i ciemniała na brzegach, jakby wciągała w siebie światło całego pomieszczenia.

Portal.

Lena przykucnęła i ostrożnie wsunęła palce w jego powierzchnię. Chłód uderzył ją aż do kości. To nie była mgła. To było coś gęstszego, obcego, jakby dotykała miejsca, w którym kończyła się biblioteka, a zaczynało coś zupełnie innego.

Igor wyciągnął telefon, lecz ekran natychmiast zgasł.

„To nie działa” - powiedział ciszej, niż zamierzał. - „I to właśnie jest interesujące.”

Za migoczącą taflą majaczyły schody, ostre i połyskujące w bladym świetle, oraz cień czegoś, co poruszyło się powoli, jakby wiedziało, że jest obserwowane. Lena poczuła, że serce zaczyna walić jej za szybko.

„Może to jakaś instalacja” - spróbowała, ale nawet jej własny głos zabrzmiał obco.

Igor odwrócił się do niej z tym spojrzeniem, które zawsze pojawiało mu się przed głupim, ryzykownym pomysłem. „Albo drzwi.”

Wtedy z wnętrza portalu dobiegł ich głos. Cichy. Urwany. Tak słaby, że Lena nie była pewna, czy naprawdę go usłyszała.

Igor zrobił krok naprzód.

Lena chwyciła go za rękaw, ale portal zadrżał mocniej, a powietrze wokół nich napięło się jak przed burzą. Fioletowe światło rozlało się po podłodze, regały znów jęknęły, a z głębi tafli coś poruszyło się bliżej, jakby po drugiej stronie właśnie zauważyło ich twarze.

Lena patrzyła w migoczący błysk i wiedziała, że jeśli Igor zrobi jeszcze jeden krok, nic już nie będzie takie samo.