Troje licealistów trafia nocą na opuszczoną stację, gdzie pojawia się pociąg, którego nie powinno być. Wewnątrz czeka coś, co zna ich nazwiska.
Cisza na peronie nie była zwykłą ciszą. Miała ciężar, jakby osiadła tu lata temu i zdążyła wrosnąć w zardzewiałe szyny, połamane ławki i pękniętą tablicę z rozkładem. Ada, Karol i Leon stali pod migotliwym światłem latarek, a wiatr przeciskał się między pustymi torami tak, jakby czegoś szukał.
Od kilku tygodni w szkole krążyły plotki o tej stacji. O bladych błyskach widzianych nocą. O dźwięku hamujących kół, choć od dawna nie kursował tu żaden pociąg. O pełni księżyca, kiedy podobno otwierał się tu przejazd do miejsca, którego nikt nie potrafił opisać tak samo dwa razy. Leon śmiał się z tych opowieści najgłośniej, ale teraz mówił ciszej niż zwykle.
Ada tylko poprawiła pasek plecaka. W jej oczach błyszczało coś pomiędzy ciekawością a uporem. Karol, jak zawsze, nie tracił czasu na rozmowy. Pchnął ciężkie drzwi bocznego wejścia i wszedł pierwszy.
W środku uderzył ich zapach kurzu, wilgoci i starego metalu. Hol dworcowy był nienaturalnie dobrze zachowany, jakby ktoś wciąż czekał, aż wróci ostatni pasażer. Wzdłuż ścian stały ławki, a na jednej z nich leżał zeszyt w podartej okładce. Ada podniosła go ostrożnie. Strony były zapisane nerwowym pismem, pełnym szkiców zegarów, strzałek i tych samych słów, powtarzanych coraz większymi literami: próg, próg, próg.
Leon zdążył tylko wciągnąć powietrze, gdy z zewnątrz dobiegł długi, metaliczny zgrzyt. Cała stacja lekko drgnęła. Wszyscy troje odwrócili się jednocześnie ku oknu.
Na torze, tam gdzie przed chwilą była tylko pusta ciemność, stał stary czarny pociąg. Nie widzieli, kiedy wjechał. Nie słyszeli, jak hamuje. Jego okna były czarne jak studnia, a z jednego wagonu, zupełnie bezgłośnie, rozsunęły się drzwi.
Ada ścisnęła zeszyt tak mocno, że aż zabolały ją palce. Karol zrobił krok do przodu, jakby chciał sprawdzić, czy to nie sen. Wtedy z wnętrza wagonu dobiegł cichy szelest przewracanej kartki.
A zaraz po nim czyjś głos, spokojny i wyraźny, wyszeptał: