Julek i Szczoteczuś trafiają do Krainy Białych Ząbków, gdzie wszystko lśni, a Pastylkowy Smok zostawia po sobie lepkie ślady i coraz bliższy szelest.
Julek mieszkał w kolorowym domku na skraju lasu. Najbardziej lubił wieczory, kiedy przed snem szczotkował zęby razem ze swoją szczoteczką, Szczoteczusiem. Zawsze robił przy tym śmieszne kółeczka w pianie i patrzył, jak w lustrze migoczą drobne iskierki.
Pewnego wieczoru iskierki nie zgasły. Zamiast tego rozbłysły jasno, aż całe lustro zadrżało. Przez łazienkę przebiegł ciepły podmuch, pachnący miętą i czymś słodkim. Julek zamrugał, złapał Szczoteczusia mocniej i w następnej chwili stał już w zupełnie innym miejscu.
Przed nim rozciągała się Kraina Białych Ząbków. Rosły tam cukrowe drzewka, po łące przemykały pastylkowe krasnale, a z daleka połyskiwał Lśniący Most. Na jego końcu czekał Ząbek Król z koroną z marchewki. Uśmiechał się, ale jego głos brzmiał niespokojnie.
Julek spojrzał na błyszczące ścieżki i lepkie ślady na trawie. Szczoteczuś lekko zadrżał w jego dłoni. Nagle z mgły przy moście dobiegło ciche mlasknięcie, potem szelest i ciężki tupot. Coś wielkiego zbliżało się coraz bliżej.