Julia, Piotr i Majka znajdują w piwnicy starej biblioteki portal prowadzący do obcego świata, gdzie czeka na nich zagadka, której nie powinni byli zobaczyć.
Piwnica starej biblioteki była zimna, wilgotna i przesiąknięta zapachem kurzu, papieru oraz czegoś jeszcze, czego Julia nie potrafiła nazwać. Bibliotekarka zakazała schodzić do dolnych magazynów, ale właśnie dlatego Julia musiała je zobaczyć. Szepnęła do Piotra i Majki, żeby szli za nią, i ostrożnie zamknęła za sobą ciężkie drzwi.
Na końcu wąskiego korytarza paliła się jedna, drżąca żarówka. Pod jej bladym światłem stał owalny kształt, wysoki jak człowiek, gładki jak lustro, a jednak pozbawiony odbicia. Zamiast ich twarzy migotała w nim mglista głębia, jakby po drugiej stronie czekał inny świat, niecierpliwy i nie do końca zamknięty.
– To chyba jakiś projektor... – zaczęła Majka, ale urwała, bo powierzchnia owalnej tafli zafalowała.
Piotr zrobił krok naprzód, jakby coś go wzywało. Wyciągnął rękę. Gdy dotknął chłodnej, drgającej powierzchni, portal rozjarzył się od środka. Błysk uderzył ich w oczy, podłoga zniknęła spod stóp i świat obrócił się w jednym, gwałtownym szarpnięciu.
Kiedy odzyskali oddech, leżeli już na srebrzystej trawie. Nad nimi rosły fioletowe drzewa o ciężkich, bezszelestnych koronach, a w oddali majaczył zamek wznoszący się ponad chmury jak wyrzut sumienia albo obietnica. Powietrze było obce, napięte, przesycone cichym śpiewem, który nie przypominał niczego znanego.
Julia zacisnęła palce na breloku z kluczami. Dopiero wtedy zauważyli, że pod ich butami zaczynają jarzyć się symbole, jeden po drugim, układając się w słowa, których nikt z nich nie potrafił odczytać. Za plecami mieli już tylko pustkę. Portal zniknął.
Na skraju polany pojawiła się postać w ciemnej pelerynie. Stała nieruchomo, z twarzą ukrytą w cieniu kaptura, a potem uniosła dłoń i wskazała na świetliste znaki pod ich stopami.
– Tylko ten, kto pozna swoje prawdziwe imię, odkryje przejście dalej.
Przez chwilę nikt się nie odezwał. Światło przygasło, a postać zrobiła pierwszy, powolny krok w ich stronę.