Lena, Kuba i Irek trafiają do Czerwonego Cyrku, gdzie zwykłe przedstawienie szybko zamienia się w noc pełną znaków, zakazanych przejść i tajemnicy, która wyraźnie nie chce zostać odkryta.
Nad miastem zapadł już ciemny, lepki zmrok, kiedy przy placu Zielonego Mostu wybuchły światła Czerwonego Cyrku. Nad namiotem pulsowała ogromna kopuła, a na wietrze trzepotały flagi tak jaskrawe, jakby ktoś rozdarł noc na kawałki i zawiesił je nad wejściem. Lena stała nieruchomo, z dłońmi zaciśniętymi na pasku plecaka, i czuła, że serce bije jej szybciej niż zwykle.
Obok niej Kuba poprawiał kaptur, jakby chciał udawać, że wcale nie przyszli tu po coś więcej niż zwykły pokaz. Irek przeciwnie — rozglądał się z błyskiem w oczach, gotów wskoczyć w każdą przygodę, zanim ktokolwiek zdąży go zatrzymać. To Lena ciągnęła ich tutaj od tygodnia. Po mieście krążyły plotki o dziwnych zniknięciach, zamkniętych wozach i nocnych próbach, podczas których z cyrku dochodziły głosy, których nikt nie umiał wyjaśnić.
W środku uderzył ich zapach waty cukrowej, prażonego popcornu i cynamonowych jabłek, ale pod tą słodyczą czaiło się coś cięższego, metalicznego, jak chłód po burzy. Publiczność była zachwycona. Akrobatka wirowała pod kopułą tak wysoko, że wyglądała jak cień przyczepiony do świateł. Iluzjonista wyciągał z pustego cylindra kolejne chusty, a klauni śmiali się zbyt głośno, zbyt długo, jakby pilnowali, żeby nikt nie patrzył tam, gdzie nie powinien.
Podczas przerwy Lena zauważyła ruch za wąską kotarą przy bocznym przejściu. Dwaj mężczyźni w czarnych frakach przesuwali ciężką skrzynię na metalowych kółkach. Na jej wieku połyskiwał znak: oko wpisane w trójkąt. Nieśli ją z taką ostrożnością, jakby w środku był nie rekwizyt, tylko coś, co mogło się obudzić. Lena chwyciła Kubę za rękaw i skinęła głową w tamtą stronę.
Irek zrobił krok naprzód, ale jeden z mężczyzn nagle podniósł wzrok. Spojrzenie miał ostre i zimne, zupełnie niepasujące do kolorowego hałasu wokół. Irek zamarł, Kuba odruchowo zasłonił Lenę ramieniem, a skrzynia zniknęła za kotarą prowadzącą do części, do której wstęp był najwyraźniej zakazany. W tej samej chwili Lena poczuła na karku lodowaty dreszcz. Ktoś stał za ich plecami.