Sekret Doliny Mglistych Sosen

Tosia i Bartek odnajdują dziwny kompas podczas wakacji u dziadka. Gdy wskazówka uparcie prowadzi w mglisty las, zaczyna się wyprawa pełna znaków i tajemnic.

Tosia siedziała na drewnianym ganku i patrzyła, jak poranna mgła przeciąga się między wysokimi sosnami za domem dziadka. Wieś była cicha, tylko gdzieś daleko skrzypiał wiatr, a w trawie błyszczały krople rosy. Wakacje dopiero się zaczęły, a jednak Tosia miała wrażenie, że ten dzień niesie coś więcej niż zwykłe leniwe przedpołudnie.

Dziadek od rana chodził zamyślony. Zamiast jak zawsze gwizdać pod nosem i opowiadać historie o lesie, co chwilę zerkał w stronę drzew, jakby czegoś wypatrywał. Gdy Tosia z Bartkiem bawili się za domem, dziewczynka kopnęła coś twardego w wysokiej trawie. Schyliła się i podniosła stary, ciężki kompas. Metal był chłodny, a szkło lekko porysowane.

– Bartek, chodź tu szybko! – zawołała.

Brat podbiegł i od razu wytrzeszczył oczy. Wskazówka kompasu nie drgnęła ani razu, tylko uporczywie kierowała się prosto w stronę Doliny Mglistych Sosen.

– To niemożliwe – szepnął. – Przecież kompas powinien wskazywać północ.

– A ten chyba woli las – odparła Tosia, obracając go ostrożnie w dłoni.

Wtedy usłyszeli głos dziadka. Mówił przez telefon, stojąc przy uchylonym oknie. Jego słowa były ciche, ale wyraźnie pełne napięcia.

– Tak... znowu się pojawiła. I znowu prowadzi w głąb lasu...

Tosia spojrzała na Bartka. Oboje zamilkli. Kompas w jej ręce nagle lekko zadrżał, jakby coś go wołało. Nie czekając ani chwili, ruszyli ścieżką między sosnami. Mgła gęstniała z każdym krokiem, aż świat za ich plecami zniknął w białym mleku.

W samym środku ciszy dobiegł ich cichy, urwany szept:

– Nie wszyscy wracają z tej ścieżki...

Tosia zatrzymała się tak nagle, że Bartek niemal na nią wpadł. Przed nimi, na mokrej ziemi, leżała stara mapa, zapisana dziwnymi symbolami. Kompas w jej dłoni zaczął wirować coraz szybciej, aż wskazówka niemal zamazała się w srebrnym błysku. Tosia ścisnęła brata za rękę i zrobiła krok w stronę ciemniejszego pasa lasu, kiedy między drzewami coś cicho zaszeleściło.